Go to ...

Newsy Polska i Świat

Wolne polskie media bez cenzury

Lipiec 23, 2018

Aleksander Leonidow: ZNAJDŹ SIĘ NA SKALI…


Dziś interesujące spojrzenie na ludzką cywilizację i SZANSE JEJ PRZETRWANIA, w kontekście wciąż dominującego liberalizmu…

…W poniższym eseju, na poły socjologicznym na poły filozoficznym, Aleksaner Leonidow*1. poddaje miażdżącej krytyce – samą złowieszczą istotę liberalizmu.

Zdeprawowana przez fundamentalne kalectwo liberalizmu; świadomość, ma tylko jedną skalę, nierozerwalnie związaną z metafizycznie egoistycznym obrazem świata.
Najwyższy punkt tej skali – to „Ja”. Malejąco w dół, umiejscowieni są moi bliscy, tacy jak ja, lub mnie użyteczni, i na samym dole, z najgorszym stopniem – wszyscy, którzy nie są ani bliscy, ani podobni i nie przydatni. Takie podejście, demonstrowane przez jaskrawe ilustracje, zachowanie USA i Europy – oczywiście jest pozbawione perspektyw. Eliminuje ono bowiem wszelki obiektywny charakter analizy, sprowadzając wszystko do korzyści lub strat, osobistych lub grupowych.

Jednak w słynnej frazie amerykańskiego prezydenta, która już stała  się historycznym aforyzmem – „Somosa[1] to sukinsyn, ale to nasz sukinsyn” – możemy zarejestrować wyróżnienie własnych interesów i obiektywnej rzeczywistości (na rzecz własnych interesów). Czyli:  „nasze” i „nie-nasze”, i istnieją tak samo „sukinsyny”, którzy nie przestają być łajdakami, nawet jeśli oni są nam konkretnie – wygodni.

Oczywiście, ОТЦ[2] nie może tańczyć pod nutę interesów tych lub innych dyktatorów.  Wymaga ona obiektywnych kryteriów oceny deprawacji społeczeństw, jednolitych dla wszystkich, standardów pomiaru zdziczenia – lub odwrotnie, podwyższenia poziomu ЦОЖ[3]. Czy rzeczywiście, istnieje sens historii, – wspinania się i zniżania na drabinie cywilizacji? Czy może „wierzchołek” i „dno” – to subiektywnie-szacunkowe puste definicje, a w czarnej pustce martwego Wszechświata, gdzie nie ma, ani góry, ani dołu? I wszelki ruch to tylko chaotyczne poruszanie się znikąd – do nikąd?

Wielbicielom śmierci proponujemy uczcić Śmierć ostatecznie i nie mącić nam głowy:- my bowiem, w przeciwieństwie do nich, widzimy Absolutną Ideę w Istnieniu, a nie w Nieistnieniu!  A skoro tak – to wznoszenie się człowieka lub spadek do niziny realiów – to dla nas, nie puste są słowa.

O kim można powiedzieć, że wschodzi? Kto prowadzi za sobą ludzi w górę, a kto ciągnie ich na dno beznadziei?

Aby to zrozumieć, potrzebujemy SKALI UCYWILIZOWANIA. W teorii jest to dość proste. Ale to prostota, wyrażona na papierze,  ale na płaszczyźnie – zwodnicza:

Tak więc, w rzeczywistości człowieka pierwotnego, otacza pełna i kompleksowa wrogość środowisk. Wszyscy chcą go zjeść: od niedźwiedzia jaskiniowego do mikroskopowej chorobotwórczej bakterii. Mieszka w szałasach lub jaskini, poskarżyć się prostu nie ma gdzie: organy ochrony porządku prawnego, na razie, po prostu – nie istnieją. Cała administracja polega na maczudze,  i wszystkie stosunki się do niej odnoszą.

Wydawałoby się, śmierć (zero w naszej skali) w takiej sytuacji jest nieunikniona: przecież żadne niemowlę nie może przetrwać samo, bez niczyjej opieki.

Na ratunek przychodzi instynkt rodzicielski pierwotnych matek, a później – i ojców. Wśród wszystkich wrogich czynników, od czasu przyjścia na świat, człowiek otrzymuje jeden przyjazny : rodziców. I to już na skali cywilizacji –  jedynka…

Nawiasem mówiąc, nowoczesne liberalne dzikusy – straszniejsze od pierwotnych archantropów: one morzą i pożerają własne potomstwo[4], co zamyka problem istnienia ludzkości w brutalnym i dosłownym znaczeniu słowa. Parafrazując Hitlera – liberalizm to „ostateczne rozwiązanie problemu ludzkości” – podobne do tego, które hitlerowcy proponowali dla poszczególnych narodów.

W miarę rozwoju cywilizacji – WSZYSTKIE NARZĘDZIA PRACY I PAMIĘCI ludzkości służą jednemu celowi: stworzyć przyjazne człowiekowi środowisko: gromadzić dobra, odpierać zagrożenia. W metafizycznym planie, ucywilizowanie – to walka Życia ze Śmiercią (tak jak Pamięci z Bezpamięcią).

A jeśli wszystkie narzędzia pracy i zapamiętywania służą dobru człowieka – to tendencja jest oczywista: prędzej czy później ten proces, jeśli go nie zakłócić i nie wyłączyć, doprowadzi do pełnego i wszechstronnego przysposobienia otaczających środowisk dla dobra człowieka, stanie się „bulionem odżywczym” jego rozwoju duchowego i fizycznego. Technologicznie to minimalizacja negatywów i maksymalizacja pozytywów, dla wyszłego z łona matki – człowieka.

Zrozumiałe, że od razu takiego raju, nie osiągnie się: nieuniknione formy pośrednie, wśród których, ubywające wrogie elementy środowiska, będą z konieczności współistnieć, z przybywającymi przyjaznymi elementami .

I stąd pozorna, zaskakująca prostota cywilizacyjnego wyboru: zabierz się i działaj. Potrzebny ci dom? Zacznij budować.  Od razu on, oczywiście, nie powstanie, ale stopniowo, od fundamentów, będzie wznosić się do dachu, i w końcu się pojawi.

Ale dlaczego wtedy, przy takiej liczbie bezdomnych i żyjących w ciasnocie –  organizacje budowlane miesiącami stoją bez pracy, redukują personel, nie mogą prowadzić budowy?! Co za nonsens, kiedy zapotrzebowanie jest znane, i jak je zaspokoić – dla wszystkich jest jasne, ale tym, którzy mogą je zaspokoić – nie dają pracować?!
To dlatego, że na papierze wszystko jest proste; a w życiu – nie tak.
+++

Badamy cywilizacje, począwszy od starożytnych, poprzez  ich zabytki materialne. I nie zawsze rozumiemy, że materialne zabytki każdej cywilizacji – to tylko „nadwodna część góry lodowej”, wyrażając się figuratywnie. ¼ Góry lodowej nad wodą, i można ją zobaczyć ze statku. ¾ Lodowej bryły – pod wodą,  niewidoczna, ale oczywista.

¾ Cywilizacji – to nastrój i ludzkie cechy jej współczesnych. Cywilizacja nie istnieje sama w sobie, „dla ludzi”. Ona Istnieje  w ludziach. Jej materialne zabytki – nawet idealnie zachowane – nie mogą  być w pełni, w żaden sposób, zrozumiałe przez dzikusa . Dlatego wśród nas – acheologów są one nazywane jako „artefakty” …

Artefakt –  to szczegół, jako norma, złamany, ale czasem i cały – z rozbitej maszyny. To szczegół, którego nie ma już do czego podłączyć. Szczegół który nie ma sensu, jak płyta winylowa bez gramofonu – bo zniknął łańcuch powiązań, w którym była ogniwem.

Istota mojej teorii w tym, że poziom cywilizacyjny beznamiętnie, jak linijka, mierzy przypływy i odpływy ЦОЖ w rozwijającym się lub ulegającym degradacji  społeczeństwie. W tym sensie moja teoria, jest równie odporna wobec liberalizmu i marksizmu,  co, wobec-„prawych” i „lewych”.

Klucz wzrostu – w rozwoju duchowym człowieka. Gdy otaczające realia są zbyt prymitywne dla człowieka, zaczyna on doprowadzić je do zgodności ze swoim wewnętrznym poziomem. Odwrotnie, jeśli otaczające realia są zbyt skomplikowane i są zbyt doskonałe dla degenerata – to on całą swoją działalnością przyczynia się do ich prymitywizacji, strącając  do swojego poziomu. Degenerat odczuwa dyskomfort w skomplikowanym świecie: chce palić ogniska na środku salonu, a parowego ogrzewania on po prostu nie rozumie… To, czego nie rozumiemy – przeraża nas.

W każdym razie człowiek urzeczywistnia swoje potrzeby. Jeśli ma potrzeby duszy postępowe, to i rzeczywistość demonstruje postęp, ale jeśli potrzeby zdegenerowane, to i rozkłada rzeczywistość (jak w XXI wieku praktycznie wszędzie).

+++

Tak więc, cywilizacja istnieje w ludziach i wyraża ich ludzkie cechy.

Oto zaczęliśmy rozmowę o „pełnej i wszechstronnej infrastrukturze środowisk dla dobra człowieka”, i tego nikt nie kwestionuje.

Nie ma nikogo takiego (z wyjątkiem, być może, klinicznych psychopatów), kto wychodząc z domu, chciałby spotkać się z niedźwiedziem jaskiniowym lub ogromnym lwem… Albo w masarni wisieć na haku, zamiast wieprzowiny…

Wydaje się, że znaleźliśmy konsensus; ale to tylko tak się wydaje.

Przecież przed rozpoczęciem prac technicznych dla zagospodarowania otoczenia – trzeba rozwiązać fundamentalne kwestie dotyczące Dobra i zła. A to problemat religijny, ideologiczny, który nie może być rozwiązany w ramach technicznego podejścia do naukowej świadomości.

Okazuje się, że pytanie ЦОЖ – to pytanie dotyczące KULTOWEGO KOMFORMIZMU. Powiedzmy, że prawo zabrania kraść, i jeśli ja nie kradnę – to prowadzę, ЦОЖ, cywilizowany tryb życia. A jeśli kradnę – to znajduję się w marginalnym  przestępczym podziemiu, ostro i oczywiście, wrogim cywilizacji.

Liberałowie mówią: „wszystko jest dozwolone, co nie jest zakazane przez prawo”. Ale co to jest prawo w ich zrozumieniu? jedynia opinia większości głosujących! Zakazane wczoraj – dziś można głosowaniem zalegalizować, co w istocie oznacza – że „wszystko jest dozwolone”, jak przepowiadał Dostojewski!

Liberalizm nie tylko nie rozwiązuje fundamentalnej kwestii Dobra i Zła, wyraźnego ich rozróżnienia, ale nawet ich wogóle nie stawia. Próbuje wyjechać na pragmatyce chwili, bez religijnych i ideologicznych odniesień.
A to droga do nikąd, w ciemność niebytu. To droga do „zera” w naszej skali, kiedy noworodek (lub nienarodzony) człowiek  spotyka  się z absolutną wrogością wszystkich otaczających go środowisk.

Konsekwencje takiego ucywilizowania zaprzeczają samej egzystencji.

+++

Mówiąc o ekonomii, zwykle wyrażamy banalne: „nauka o zaspokojeniu materialnych potrzeb ludzi”. Ale kiedy mówimy o zaspokojeniu potrzeb ludzi – zapominamy rzecz oczywistą:  różni ludzie – mają różne potrzeby. Nawet najbardziej podstawowe potrzeby fizjologii – i one także, u różnych ludzi – różne (powiedzmy,  kuchnia starochińska nie znała produktów mlecznych).

A cóż dopiero mówić o potrzebach powyżej fizjologii, o tym, co Ewangelia nazywa „nie samym chlebem”? Gospodarka zaspokaja potrzeby – ale potrzeby KOGO? – oto główne pytanie, które pozostaje poza nawiasami.

Gospodarka rynkowa spali się na tym, na czym spaliła się i radziecka: na tym, że pomyliła przekładnię z cywilizacyjną celowością. Można zawalić ludzi produktami, które są bezużyteczne dla postępu i szkodliwe (nawet trujące) dla ludzi, którzy mają do nich subiektywną potrzebę. Narkoman, na przykład, doskonale zdaje sobie sprawę, że narkotyk nie wyjdzie mu na dobre, jak i dla społeczeństwa w ogóle – ta subiektywna potrzeba degradanta,  przeważa głos rozsądku i głos  cywilizacji.

A to oznacza, że główny problem nie w tym, ile produkować (a już tym bardziej, nie w tym, ile za to zapłacą) – a w tym, dla czego my to produkujemy?

Ale najbardziej dochodowe produkcje – z punktu widzenia rynku, są najbardziej „trafione”.

A z punktu widzenia cywilizacji – oczywiście destrukcyjne: produkcja i handel bronią, narkotykami, prostytucja, różnego rodzaju afery i fałszerstwa, produkcja surogatów i  erzatz-imitacji, itp.
Jeśli zawsze idziemy za zyskiem pieniężnym, i to jest nasz strategiczny cel w życiu – to znaczy, że wszyscy muszą stać się narko-dillerami, szantażystami i trucicielami! Ale to nie sucha teoria, to dzieje się w nasze dni, w praktyce, na naszych oczach i na światową skalę!

+++

Pretensja ludzkiej cywilizacji wobec liberalnego rynku może być wyrażona tak: „ilościowa i jakościowa degradacja kręgu konsumpcji”.

Krąg konsumpcji – to kwestia dostępności towaru. Każdy produkt ma swoją grupę nabywców, mniej lub bardziej szeroką, i tych, którzy pozostali poza nią. Jest ona węższa w przypadku diamentów i „mercedesów”, komfortowego mieszkania – ale nie brakuje na świecie i tych, którzy znajdują się poza kręgiem konsumentów chleba.

Jakość kręgu konsumpcji – to co i ile kto dostaje, w jego wnętrzu. Czyli dostępność towaru, na który ci starcza pieniędzy.

Wielkość kręgu konsumpcji – to ile w nim zawartych odbiorców dóbr. Czyli dostępność pieniędzy dla opłaty dostępnych towarów.

Ilościowa degradacja kręgu konsumpcji – to wyrzucanie stamtąd ludzi. Ubóstwo, a potem i nędza szerokich mas, są nieuniknione w przypadku postępującej liberalizacji gospodarki[5].

Jeśli krąg konsumentów, ich klub i pula, zwężają się – to wzrastają możliwości każdego pozostałego. Właśnie tym elitarne potrzeby różnią się od masowych potrzeb konsumpcyjnych („ширпотреба”): elitarne, zawsze dostępne, tylko, dla wąskiego kręgu.

I to jest bardzo ważne pytanie naszych czasów: ilu ludzi okaże się wyrzutkami, pariasami, poza kręgiem konsumentów?

To ważne, ale nie jedyne!

Przecież z punktu widzenia ОТЦ, ważni są nie tylko ludzie, ale i struktura ludzkich potrzeb. Badamy nie tylko to, co ludziom dostępne, ale i to, czego pragną, co chcieliby posiąść.

I tu powiedzmy na cały głos: kiedy człowiek nie ma pieniędzy, aby kupić książkę – to jedno. A gdy nie ma pragnienia, potrzeby – to coś zupełnie innego.

Pierwsze łatwo rozwiązać pójściem do biblioteki (bardzo jasno i obrazowo to opisywali Ray Bradbury[6], Stephen King i inni geniusze). To drugie – wprowadza nas w mrok beznadziei i cywilizacyjnego pesymizmu.

Oczywiście, źle, gdy degraduje nomenklatura dóbr konsumpcyjnych, gdy jeszcze to,co wczoraj dostępne, staje się niedostępnym. Ale to zewnętrzny przymus, a nie wewnętrzna autodestrukcja człowieka. Ale kiedy degraduje sama struktura potrzeb, gdy umiera zainteresowanie do w pełni dostępnego, ale dla degenerata, zbyt trudnego dobra – wtedy cywilizacja znjduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Wszystkie problemy i nieszczęścia ludzkości, wszystkie „ciemne wieki” w historii – zaczynają się od socjologicznej degradacji mas, z duchową autokastracją, samoogłupieniem człowieka, pragnącego prowadzić zwierzęcy styl życia z zoologicznymi potrzebami.

+++

Właśnie taki okres przeżywamy dzisiaj.

Bezrozumność elit, półgłowie Theres’y May, kabotyńskie miny Trumpa, sodomicka słodycz  Macron’a, zdemenciałe brednie stupornej Merkel, antycywilizacyjne wypowiedzi Miedwiediewa, ludożercze projekty Kudrina – nie wynikły przecież same z siebie! Rozumiecie?!

No przecież nie mogły by duchowo rozwinięte i psychicznie normalne masy, posadzić nad sobą tego wszystkiego, i nie tylko posadzić, ale i znosić przez dziesięciolecia… Władza – to zwierciadło duszy społeczeństwa. Wszystko to, co w społeczeństwie jest ukryte i niewidoczne w sercach – władza odzwierciedla jasno i wyraźnie. To, czego społeczeństwo potajemnie pragnie, choć czasami wstydzi się przyznać – to władza ożywia.

Bo gdyby społeczeństwo nie chciało  tego, co robi władza – to takiej władzy by – nie było. I, zdając sobie sprawę z tego, każda aktualna władza śledzi nastroje mas, starając się mówić im to, co chcą usłyszeć.

A zdegenerowana masa, sformowana jeszcze za „pierestrojki” – chce słuchać opowieści o „freebies”. No to jej wieją w uszy – o zaletach „europejskiego poziomu życia” – i post-sowieckie władze, i postsowiecka, zdegenerowana majdano-nawalnaja opozycja. Hasło freebies(!),  przetoczyło się nad głowami majdanoidów (a wczoraj jelcynistów), jak „hura!” nad wojskową paradą.

+++

To światowe zjawisko. Konstruktywne dążenia, aspiracje, by służyć społeczeństwu, wykonywać swój ludzki obowiązek, pragnienie, aby przejawić swoją odpowiedzialność i sumienność – erodują, ulegają atrofii.

W zamian, do „ludzi cywilizacji” przychodzą zoologiczne oczajdusze, zamierzając, choćby umyciem, choć wślizgiem, choć z mydłem, choć bez mydła, wejść życiu za pazuchę i tam po kociemu zwinąć się mruczącym kłębkem na kupie obcego „kit-kat’a”.

A taka postawa jest pęknięciem w podstawie nośnej. Oni wężowo, rozpełźli się po gałęziach – na jednej gałęzi, premier Miedwiediew, a na drugiej – samozwaniec Nawalny. Jeden myśli, jak „kreatywnie” się utrzymać – a drugi, jak w podobny sposób „, dostać się na jego miejsce.

+++

Pozycja Putina – tajemniczego posłańca Ducha Historii – w tej sytuacji otacza fatalne, globalnie-złowieszcze znaczenie. Rzadko zdarza się, by klucze od  historii świata pozostawały w rękach jednego człowieka, ale teraz – właśnie tak. Dla mnie, jako teoretyka, jest oczywiste, że cywilizacja na Zachodzie upadła  i trwa w agonii, pokryła się krostami dzikiej imigracji. W dużej mierze ona upadła – i u nas.

Progresywne slogany mogą być nawet po stokroć postępowe – ale one są martwe, jeśli nie ma wystarczającej liczby chętnych, aby je podnieść. Można tysiąc razy udowodnić zdegenerowanie kultury masowej w najbardziej przekonujący sposób, ale na razie jest ona popularna – i pozostanie główną, wbrew całej swojej degeneracjji.

Cyrk obłędu staje się coraz bardziej krwawy. Absurd zamiast stosunków międzynarodowych i absurd w zamian polityki gospodarczej – to opłata za wstęp dla „prostych” ludzi do „złożoności” świata artefaktów wymarłych, bardziej rozwiniętych pokoleń.

Putin – to z pewnością jedyny, który potrafi pracować z takim płynno-śliskim materiałem, jak ludzie współczesności. Ale jaki jest jego cel? Co wybrał dla siebie, i co przygotował dla cywilizacji? Nie wiemy.

Chyba oczywiste jest tylko jedno: Putin dał ludzkości prolongatę – jakąś ilość lat, odwlekając w pełni przewidywalny, według trendów, upadek cywilizacji, który bez niego, odbył by się już w latach 2000-2003. A tak, może nastąpić, w 2021-ym… Nie to, żeby to było dobrze – ale jest handicap w grze, nie ma limitu czasu, można się zastanowić i pozbierać  z rozproszonymi myślami.

„I jest szansa stać się innymi.
Umarli niczego nie wybierają.
Żywi zawsze mają wybór…”*1.

—————–

Przypisy (z oryginału):

[1]Krwawy dyktator Nikaragui,Somosa cieszył  się politycznym  poparciem rzekomo demokratycznych USA. Franklin Roosevelt w 1939 roku opisał to tak: „Somosa to być może i sukinsyn, ale to nasz sukinsyn”. Po raz pierwszy ta fraza pojawiła się w wydaniu magazynu „Time” 15 listopada 1948 r.; 17 marca 1960 roku, została wspomniana w CBS „Trujillo: portret dyktatora”,  w odniesieniu do Rafaela Trujillo z Republiki Dominikany.

[2]ОТЦ– OTC – Ogólna Teoria Cywilizacji.

[3] ЦОЖ – Cywilizowany Tryb Życia (przez analogię z ЗОЖ ).

[[4] Na fali liberalnego zdziczenia obrońcy „praw człowieka” wymyślili termin childfree (wolny od dzieci), utwierdzając,  w ten sposób, że brak dzieci — to „przywilej rozwiniętego społeczeństwa”. W rzeczywistości jest to „zero” na naszej skali – to jest poniżej paleolitu, skór i maczug! Zatruci trucizną skoncentrowanego liberalizmu odczuwają awersję do dzieci i wszystkiego, co jest związane z procesem prokreacji i karmienia piersią. Dzieci prezentowane są jako zbędne ciężary, bez których „bardzo dobrze” żyć . „wolnomyślicielscy rezygnanci” cały czas zmieniają decyzję, czy chcą dzieci lub nie chcą, a w warunkach nowoczesnej antykoncepcji dzieci nigdy nie mają. „”Stałe odkładając” cały narodziny dzieci, starając się w pierwszej kolejności zrobić karierę i zorganizować życie, a ciągłe „potem” przeradza się w „nigdy”.

[5] Zobhttp://economicsandwe.com/F26035C1A4F007BA/

[6]  Ray Bradburynie  miał żadnego wykształcenia, z wyjątkiem szkoły średniej, którą ukończył w 1938 roku. Bradbury nie mógł iść na studia, bo nie miał pieniędzy. Ale godzinami siedział w bibliotece nad książkami. Dlatego Ray sam nazywał siebie absolwentem biblioteki zamiast uczelni; ta fraza stała się częścią nazwy jego biograficznej artykułu, opublikowanego w 1971 roku.

————–

Przypisy tłumacza:

*2.Aleksander Leonidow — prawdziwe nazwisko Filippow Aleksander Leonidowicz, urodził się w 1974 roku w Ufie.Syn znanego konstruktora-wynalazcy L. P. Filipowa i ukończył szkołę średnią N39, Baszkirski Państwowy Uniwersytet (wydział historyczny,1996 r.).
Po studiach odbył się  służbę wojskową w wojskach wewnętrznych. Porucznik rezerwy.
Członek związku dziennikarzy Rosji od 1998 roku. Wydał cztery sztuki książki — „Historia choroby”(realizm), „Akademik tegoświata”(science fiction), „Экзистенция”(science fiction) i „Pieśń o Urużie (Уруке)”(historyczna opowieść o Sumerii).  Starszy konsultant literacki Związku pisarzy Baszkirii od 1999 roku. Członek Związku pisarzy Rosji od 2005 roku.

Wiodący ekspert-publicysta dziennika „Związki zawodowe i gospodarka” (Moskwa), „Ekonomicznej gazety” (Moskwa), „Nowej Ekonomicznej Gazety”  (Ufa),  gazety „Ekonomia i my” (Ufa). Autor dwóch monografii o gospodarce — „Finanse” Regionu ” i „IR — sztuka przyciągania inwestycji” (2007 i 2008 r.).

Opracował w gospodarce teorię (Psychocentryzmu) ПСИХОЦЕНТРИЗМА — czyli pierwotnej zależności wszystkich procesów ekonomicznych od procesów myślenia, świadomości, wiary i przekazywania informacji. Od gospodarczego psychocentryzmu przeniósł się do obszaru nauk politycznych, tworząc nową naukę — Socjopatologię СОЦИОПАТОЛОГИЮ — badającą zaburzenia psychiczne zbiorowego umysłu. Według definicji A. Leonidowa „socjopatia — to myślenie i zachowanie, prowadzące do zagłady rodzaju swoich nosicieli”. Od 2010 roku wydaje czasopismo „Bezpieczeństwo Narodowe i socjopatologie” («Национальная безопасность и социопатологии»), dostępna  wersja internetowa.

Jeden z założycieli ЕврАПИ — Euroazjatyckiej Akademii problemów integracji (wraz z E. Байковым, R. Садовниковым, W. Авагяном, T Sawczuk, P. Латыповым, P. Шариповым i innych znanych uczonych).
https://traditio.wiki/%D0%90%D0%BB%D0%B5%D0%BA%D1%81%D0%B0%D0%BD%D0%B4%D1%80_%D0%9B%D0%B5%D0%BE%D0%BD%D0%B8%D0%B4%D0%BE%D0%B2%D0%B8%D1%87_%D0%A4%D0%B8%D0%BB%D0%B8%D0%BF%D0%BF%D0%BE%D0%B2_(%D0%9B%D0%B5%D0%BE%D0%BD%D0%B8%D0%B4%D0%BE%D0%B2)

*2. W oryginale:
„И есть шанс стать другими.
Мёртвые ничего не выбирают.
У живых выбор всегда есть…”

———————–

Źródło:

http://economicsandwe.com/BBD2518A57F5873F/
НАЙТИ СЕБЯ НА ШКАЛЕ…
autor: Александр Леонидов
11 мая 2018

—————-

Wybór,tłumaczenie i opracowanie: bezmetki
Rozpowszechnianie zawartości przetłumaczonych materiałów:
dozwala się wyłącznie na darmowych
platformach elektronicznych, ze wskazaniem
adresu tekstu źródłowego i nick’a autora tłumaczenia.

czytaj cały artykuł...

Więcej artykułów od globalizacja