Go to ...

Newsy Polska i Świat

Wolne polskie media bez cenzury

Wrzesień 23, 2018

Czy tzw. „Ziomkostwa” wiedzą co mówią czy mówią co wiedzą, na przykładzie art. dr Ewalda Stefana Polloka


Czy tzw. „Ziomkostwa” wiedzą co mówią czy mówią co wiedzą, na przykładzie art. dr Ewalda Stefana Polloka

Z cyklu: „P = 286, państwo istnieje foramalnie”

Celare Fraudem fraus est
– co się przekłada: ukrywanie oszustwa oszustwem jest!

[rzymska maksyma prawna].

„Najbardziej niebezpiecznym przestępcą naszych czasów jest ten,
kto rozprzestrzenia wiedzę”.

Z zasady nie zajmuję się lokalnymi stowarzyszeniami, ponieważ zebranie materiałów jest kłopotliwe i w dobie nieposiadania przez dany kraj własnej prasy, niezmiernie trudne. Jestem natomiast już za stary, aby jeździć po terenie i zbierać osobiście materiały.

Tym nie mniej, jeszcze w latach 90-tych ubiegłego wieku, starałem się gromadzić materiały pamiętnikarskie dosyć sumiennie. Wynikiem tego jest prowadzenie w Gdańsku jedynego w Polsce muzeum „Sybir pro Memento”. Zbierając materiały do ekspozycji, dzięki pomocy p. konsul Wanclow, udało mi się dotrzeć do byłych mieszczan Gdańska, masowo wysyłanych na „Sybir” przez Sowietów.

Przypomnę losy jednego z nich, 16 letniego chłopca z dzielnicy Gdańska – Nowego Portu. Sowieci nie rozróżniali „Polak : Niemiec” , tylko tak jak za carów, używali pojęć: „Katolik : Luter”. Pomimo, że chłopiec miał zaświadczenie od miejscowego proboszcza, że jest katolikiem, zagarnięto go i najpierw prowadzono do obozu przejściowego do Sopotu, a potem pieszo do odległego o ponad 100 km Grudziądza. Stamtąd, już w 1945 roku, postawionymi torami „szerokimi”, zesłano do Kazachstanu. Ciekawe, dlaczego to nie jest udokumentowane: „Narwick 1” czy „Narwick 2”?

Wyjaśniam tutaj nieznającym owych realiów, że szerokie tory do Sowietów nie powstały w Polsce po 1970 roku, w czasie budowy Hury Katowice, ale  już w 1945 roku budowali je Sowieci. Ciekawostką jest natomiast fakt przemilczania tych spraw tj. rabunku i wywozu mienia z terenów, które potem zostały przekazane „Polsce”.  Jak  wiadomo natomiast z pamiętników i przekazów ustnych, towary zrabowane w Polsce po przyjeżdzie do Sowietów, wyrzucano z wagonów w szczerym polu. Jeżli jakiś człowiek próbował coś z tego sobie przywłaszczyć, to był rozstrzeliwany na miejscu. Natomiast, jak deszcze czy powodzie zabierały i niszczyły to mienie, to nikomu włos z głowy nie spadał.

Ad rem.

Mój  „informator” powrócił do Niemiec w 1950 roku, po rozmowach Adenauera ze Stalinem i spokojnie dożywał starości w Niemczech. Prawdopodobnie PT Czytelnicy nie wiedzą o tym, ale w Niemczech nie wolno do chwili obecnej opisywać swoich przeżyć z tamtych lat, co najwyżej w tzw. rękopisach, czyli kilkudziesięciu egzemplarzach.

Pan, nazwijmy go „X”, po raz pierwszy mógł swobodnie przez wiele godzin opowiadać w Muzeum o swoich przeżyciach. To o czymś świadczy.

Sprawę wyjaśniał np. dr Brzeski, podajac, że Niemcy do 2099 roku są pod okupacją amerykańską i oświata czy mass media są całkowicie kontrolowane. W NIEMCZECH BUNDESWERA PODLEGA POD NATO,  nie pod Parlament.  Niemcy i Japonia to jedyne dwa kraje na całym Bożym Świecie, w których od 1945 roku stacjonują wojska okupacyjne. Amerykańskie Służby Specjalne mają w Niemczech podobno 58 000 pomieszczeń. A to jest ponoć wolny kraj????

Ten fakt, może w pewien sposób wyjaśniać  pisaninę p. dr Edwina Polloka, tj. mijanie się z faktami, pisanie dyrdymałów i  wyciąganie zupełnie infantylnych wniosków. Przecież stara rzymska zasada mówi : „dziel i rządź”. A na pewno na tym zależy  właścicielom tego kraju, a jak mi mówiono  niedawno, już np. wszystkie szpitale w Niemczech są wykupione  przez Amerykanów.  Ale co to ludziska nie opowiadają. Jakie tego będą skutki – wiadomo. Wystarczy popatrzeć na to co się dzieje w USA. Współczynnik umieralności niemowląt najgorszy wśród krajów uprzemysłowionych,  nadumieralność kobiet do 40 roku życia. itd. itd. I największe wydatki na coś co nazwywają służbą zdrowia. Czyli system ten zwany medycyną rockefellerowską jest  doskonałą metodą okradania ludności pod pretekstem ratowania zdrowia.

Ale od początku.

P. dr Edwin Pollok, jak najbardziej prawdziwy historyk, wykazuje się zupełnie wybiórczą znajomością historii, podobnie jak to widzimy u tak zwanych ekspertów polskojęzycznych gazet, niemieckich właścicieli, zwanych w czasie okupacji gadzinówkami.

Tematem, który opisuje w  nr. 88/11.05. 2018 biuletyny RAŚ jest sprawa „Polskich obozów śmierci”,  a właściwie ustawa o IPN .

Z jednym  zdaniem tego arykułu  całkowicie się zgadzam z p. dr Pollokiem: cyt: „Chodzi tu o kłamstwo , czy świadome przekręcanie prawdy.” Sam musisz się zorientować Szanowny Czytelniku.

Pan dr Pollok przedstawia własną wersję historii Polski po 1944 roku.  To pozwala mu konfabulować dowolnie.

Poniżej omówię kilka wybranych fragmentów, omawianie całości niepotrzebnie by nobilitowało tego rodzaju dyrydmały.

Na pierwszej stronie, w drugim akapicie p. dr Edwin Pollok kwestionuje mord w Jedwabnym, w wykonaniu niemieckim i twierdzi, że:

„ ten problem został już w Polsce przez historyków i prezydenta kraju wyjaśniony i Żydów przeproszono”.

Nie wiem, śmiać się czy płakać z niewiedzy osoby uchodzącej  za historyka, a może zawodowego histeryka?

Po pierwsze, już Konwencje Genewskie mówią wyraźnie, że za sytuację na okupowanym terenie odpowiada okupant.

Nie da sie ukryć, że od września 1939 roku, aż po rok 1945, okupantem na tych terenach byli Niemcy.

Dalsza dyskusja jest w tej sytaucji bezcelowa.

O ile wiem, to żaden niemiecki sąd nie sądził w czasie okupacji ludzi za mordy w Jedwabnem i innych miejscowościach. W tej sytaucji  nie ma żadnych wątpliwości kto dokonał mordu.

Podobnie po 1945 roku, komuniści próbowali przeprowadzić sądy kapturowe, ale i one nic nie udowodniły. Przypominam, cała wierchuszka UB i NKWD oddelegowana przez Sowietów do Polski, była pochodzenia żydowskiego. Jeżeli nawet oni nic nie mogli udowodnić, to  to już powinno zamknąć usta reszcie, po 1948 roku masowo  uciekającej z Polski. Dokładnie opisuje to p. prof.   Norman Finkelstein czy prof. Sacks.

Trudno, aby historyk zajmujący się tym okresem nie znał tych publikacji, no chyba, że jest użytecznym sprzedawcą pióra [inna wersja powiedzenia Goldmana zwanego Leninem].

Trzeba natomiast pamiętać, że od 1944 roku, do co najmniej 1956 roku, Polska była pod całkowitą okupacją sowiecką. To NKWD rządziło krajem, za pomocą  Informacji Wojskowej czy UB. Miałem pacjentów katowanych przez NKWD w mieście Gdańsku, jeszcze w 1949 roku. Wracając  ze szkoły wieczorowej byli zatrzymywani przez sowietów. Po raz pierwszy widziałem pomiażdżone w futrynach drzwi opuszki palców, połamane kości, samoistnie się zrastające itd.. Nie mogę znależć żadnego opracowania IPN na ten temat. Dlaczego?

W tym sensie dalsza duskusja o Policji Granatowej, o której rozpisuje się p. dr Ewald Pollak jest pomieszaniem z poplątaniem.

Jeżeli za bezpieczeństwo ludności cywilnej odpowiada okupant, to nikogo nie obchodzi jak on to organizuje i przeprowadza. Jeżeli okupant widział nieprawidłowości w działaniu Granatowej Policji, którą sam powołałkontrolował, i dowodził to miał nie tylko prawo, ale i środki,aby te nieprawidłowości usuwać. Obwinianie teraz wszystkich dookoła, tylko nie sprawców, jest typowym objawem schizofrenii. Przynajmniej w okresie tworzenia tzw. Granatowej Policji do  czerwca roku 1941, Niemcy nie mieli nic specjalnego do roboty i mogli dokładnie przygotować siły policyjne, takie lub inne, do zapewnienia spokoju na okupowanym terenie. Było to tym bardziej możliwe, ponieważ nałożyli na Polskę najwyższy podatek – 33 % w całej Europie.

Chyba, że p. dr E. Pollok uważa, że Niemiecki Sztab Generalny czy Rząd III Rzeszy, to była banda kretynów nie umiejąca niczego zorganizować i prowadzić. Ale to jest jego prywatne zdanie, z którym się zupełnie nie zgadzam.

Nie wiem, co dokładnie znajduje się w szarych komórkach p. dr E. Polloka, ale znając trochę historię tego okresu i działania Rzeszy w okupowanych krajach, zupełnie nie mogę takiego rozumowania zaakceptować. Analiza poszczególnych kampanii i wzrost producji przemysłowej, stworzenie Nowej Szwabii, czy bomby atomowej,  wskazuje na tęgie głowy.

Nie wspomnę tutaj o zrabowaniu z banków polskich ponad 9.567 miliarda ówczesnych złotych. Wymaga podkreślenia, że przed wojną banki polskie posiadały blisko 4 krotnie więcej złota, aniżeli wszystkie banki niemieckie razem wzięte.

Zgodnie z rozporządeniem niemieckim: „własność Polaków stawała się własnością Rzeszy Niemieckiej” pieniędzy im nie brakowało.

Miała więc Rzesza środki, aby zabezpieczyć bezpieczeństwo  ludności cywilnej na terenie okupowanym.

Twierdzenie, że  prezydent kraju przeprosił Żydów, jest mało poważne, ponieważ p. Stolcman aka Kwaśniewski, był co prawda nominalnie postawiony na stanowisku prezydenta, ale nigdy nie dawał przykładu na to, że był Polakiem. Nie należy zapominać, że jego kariera rozpoczęła się w „Stanie wojennym”, organizowanym przez huntę wojskową, czyli córkę GRU.

Pochodzenie natomiast p. Stolcmana aka Kwaśniewskiego, jest znane, czyli przepraszał swój swego. Nie ma to nic wspólnego z prawdą historyczną.

Nawet przeciętny historyk to wie.

A co robi p. dr E.Pollok ?

P. dr E. Pollok przegląda 5 „polskich” encyklopedii i dziwi się, że w żadnej nie znalazł hasła ”Granatowa Policja”.

Panie świeć nad jego duszą.

Co prawda, p. dr E.Pollock nie podaje z jakich roczników encyklopedii korzystał, ale sam fakt braku hasła jest normalnym dowodem aktualnej poprawności politycznej wydawcy.

Proszę samemu sprawdzić.

W czasach podporządkowania Moskwie, w żadnej encyklopedii nie było hasła KATYŃ. Czyżby to znaczyło, że  nie było MORDU KATYŃSKIEGO DOKONANEGO  PRZEZ SOWIETÓW, OKRESIE WIOSNY 1940 ROKU?

Mamy poważny problem. Prasa niemiecka, nawet w Polsce już w 1943 roku podawała konkrety i publikowala zdjęcia zamordowanej inteligencji polskiej w Katyniu. Przypomnę: ok. 75% polskich profesorów, 56 % polskich lekarzy, 28% polskich nauczycieli i 27% polskch inżynierów, zostało zamordowanych w MORDACH KATYŃSKICH.

Przypomnę także, że NKWD z Gestapo, w owym okresie ściśle współpracowało. Współpraca zaczęła się od co najmniej 1935 roku, spotkaniem przyszłego gaulaitera Forstera z płk. NKWD, niejakim Bierutem, w Gdańsku w domku, przy obecnie noszącej nazwę ul. Piastowskiej 24. Spotkań takich było co najmniej kilka do grudnia 1935 roku.  Prawdziwe nazwisko  pułkownika nieznane, posługiwał się kilkunastoma pseudonimami. W Polsce, jako namiestnik sowiecki po 1945 roku, znany był właśnie pod nazwiskiem Bierut.

Około 8000 polskiej inteligencji zostało zatopionych na Morzu Białym. Wiadomo o tym nawet z raportów specjalnej Komisji Kongresu USA. A w żadnej polskojęzycznej encyklopedii nie ma o tym, ani słowa. Mało tego, ten IPN nawet nie pochylił nad tematem, pomimo, że nasz „Wieki Brat” – USA, w swoich dokumentach podaje o tym informację. Innymi słowy, w/g  p. dr. E. Polloka, jeżeli  nie ma w encyklopedii, to nie było. Co najmniej dziwne stwierdzenie jak na zawodowego historyka.

Przyznacie Dobrzy Ludzie, że to bardzo ciekawe rozumowanie rodem z „najlepszego okresu komunizmu” No chyba, że przypomnimy sobie stare polskie przysłowie: „czym skorupka za młodu……” lub „niedaleko pada jabłko od jabłoni”.

Dodatkowo trzeba przypomnieć, że  w Polsce do  1990 roku działała słynna inaczej cenzura i sowieckie [nie tylko] służby specjalne. Natomiast po 1990 roku, wydawnictwa encyklopedyczne natychmiast zostały przejęte przez spółkę, o ile dobrze pamiętam, z Tel Awiwu.

Jeżeli ja, amator historii to wiem, to dlaczego rzekomo zwodowy historyk o tym nie wie?

Sam musisz sobie odpowiedzieć na to proste pytanie, Dobry Człeku.

Co do Żydów i ich życia w okresie okupacji.

Przecież to nie kto inny, tylko żydowskie organizacje wynegocjowały z Niemcami warunki swojego istnienia w miastach. Kartki były dla Polaków, Żydzi organizowali żywność we własnym zakresie.

No to proszę się zastanowić.

W samej Warszawie było podobno ok. 300 000 Żydów. Przeciętny człek zjada dziennie ok 0.5 kg żywności. Jedynymi posiadaczami samochodów i przydziałów benzyny, były instytucje niemieckie. Polski chłop musiał oddawać cały kontygent Niemcom.

Proste pytanie:

Skąd pochodziła żywność dla 300 000 Żydow w samej tylko  Warszawie, zamkniętych w Getcie?

Kto „przenosił” ok. 150 000 kg. produktów żywnościowych dziennie, przez cały okres istnienia getta, czyli przez kilkaset dni?

W jaki sposób organizowno tą żywność, skoro za kradzież żywności Niemcy od razu, bez sądu rozstrzeliwali?

I proszę nie pisać głupot o jakiś szmalcownikach, ponieważ taka ilość żywności transportowana dzień w dzień, musiała być dobrze zorganizowana. Te „głupie” 150 000 kg, żywności, to tylko zaopatrzenie jednego getta w Warszawie. A przecież takich gett było w Polsce wiele. Praktycznie, w większości miast Małopolski czy Wołynia i Podola, były getta.

Jedyną organizacją która zajmowała się tym systematycznie przez cały okres okupacji była NSZ. Dlatego dziwnym losu zrządzeniem, jest to jedyna organizacja polska o której nie wolno było mówić przez cały okres moskiewszczyzny, a nawet obecnie informacja o NSZ do podręczników szkolnych nie trafiają.

Proszę zauważyć, było powstanie w Wilnie w 1944 roku i o tym się mówi. Było także w tym samym czasie powstanie we Lwowie i o tym się nie mówi do dnia dzisiejszego. Lwów był przez okres prawie tygodnia bez Sowietów. Nawet obecnie IPN nie zajmuje się mordem w Turzy, gdzie zamordowano poprzez podrzynanie gardła ok. 4500 partyzantów lwowskich, łącznie z kobietami. Jak mówił batiuszka Stalin, kula kosztuje 10 kopiejek i trzeba oszczędzać. Jak widać, do dnia dzisiejszego w ŻADNEJ ENCYKLOPEDII  INFORMACJI O TYM BRAK.

Tak więc pisanie neologizmów o jakowejś polskiej grantowej policji jest kompromitacją wiedzy p. dr E. Polloka, a właściwie kompromituje tych, którzy mu dyplom dali.

Proszę się bowiem zastanowić.

Polska znajdowła się pod okupacja niemiecką.

Polska została podzielona na obszary bezpośrednio poddane gaulajterom, a niektóre, jak obszar poznański czy Pomorze wcielone do Rzeszy.

Generalna Gubernia nawet w nazwie nie miała pojęcia Polska.

Jak więc w dystrykcie niemieckim mogła istnieć granatowa polska policja?

Tego jak mówią sowieci „bez wódki nie razbieriosz”.

No chyba, że p. dr E. Pollok korzysta z udogodnień przemysłowych i był na jakowyś syntetycznych dopalaczach czy narkotykach. Ten okręg śląski znany był z „czarnego afganu”. I to by tłumaczyło ducha jego artykułów.

Teraz przechodząc do pojęcia „polskie obozy” str. 5 drugi akapit.

Znowu wychodzą na jaw konfabulacje p. dr E.Polloka.

Po pierwsze, przejęcie niemieckich obozów przez Sowietów po 1944-45 roku, jest faktem znanym. Sam napisałem na ten temat kilka artykułów. Tak więc nieprawda jest, że w Polsce się o tym nie pisze.

Wyraźnie widać  braki warsztatowe p. dr E. Polloka w szukaniu materiałów, albo celowe ignorowanie materiałów nie odpowiadających z góry założonej tezie.

Sam musisz ocenić to Dobry Człeku.

A wystarczyłoby, żeby p. dr E. Pollok zapoznał się z materiałami pisarzy żydowskich na ten temat. Chociażby ze słynnym „Przedsiębiorstwem Holokaustu”.

Poza tym, p. dr. E. Pollok zupełnie nie orientuje się w stanie prawnym państwa, znajdującego się jeszcze pomiędzy Odrą i Bugiem. Pisałem o tym już od wielu lat.

Ostatnio, nawet p. premier Morawiecki w wywiadzie telewizyjnym potwierdził fakt, że Polska jest własnością kogoś z Zachodu.   Jedynym państwem posiadającym 97 % światowego kapitału jest City of London Corporation.

Jak wielkokrotnie to przedstawiałem,  edukacja ludności naszego biednego kraju, od 1773 roku, jest prowadzona wg. zaleceń trolli z City, w Polsce zwanych masonami. Stąd między innymi taka masa publikacji na temat masonerii odwracających uwgę od przepływu pieniądza.

Jest jeszcze jeden problem, nie tyle związany z jakimiś wydarzeniami, ale z pojęciem NARÓD.

P. dr E. Pollok twierdzi, że pojęcie Naród jest niezdefinowane i nikt nie wie, o co chodzi. On sam szukał w wikipedii i miał problem.

I tutaj mamy poważny kolejny problem z wiedzą ogólną p. dr E. Polloka. Przecież pojęcie NARÓD zostało wprowadzone do słownictwa przez naukowców Cesarstwa Pruskiego w połowie XIX wieku. Pojęcie to zostało dokładnie zdefiniowane. Opisał to wszystko w swoich pracach w języku polskim prof. Koneczny, w owym czasie poddany Cesarstwa Austro – Węgierskiego.

Czyżby p. dr E. Pollok negował wiedzę i osiągnięcia naukowców niemieckich?

Przypomnę p. dr E. Pollokowi, że pod koniec XIX wieku i na początku XX wieku, ponad 75% światowych wynalazków pochodziło z uczelni niemieckich. Jak można negować te osiągnięcia?

Tak więc podsumowując, albo p. dr E.Pollok nie posiada wiedzy na temat tego co się dzieje wokoło niego, albo  jest utrwalaczem starych poglądów mających skłócić sąsiadów, albo jest eunuchem intelektualnym na haju.

Sam musiz wybrać właściwą opcję.

Ciekawe tylko dlaczego PT Redakcja utrzymuje takie indywidium?

 

 

Dr Jerzy Jaśkowski
jerzy.jaskowski@o2.pl
Gdańsk, 20 czerwca 2017 r.

Więcej opracowań dr. Jerzego Jaśkowskiego na naszym portalu   >    >    >  TUTAJ.

 

  • Zdjęcie tytułowe: Dr Jerzy Jaśkowski. Fot. za CDA / wybór zdięcia wg.pco

 

, 2017.06.28.
czytaj cały artykuł...

Więcej artykułów od polishclub.org