Go to ...

Newsy Polska i Świat

Wolne polskie media bez cenzury

Lipiec 23, 2018

Jak długo jeszcze Państwo Polskie będzie wspierać banderowską Ukrainę?


kalinowska.JPG
„Napisałam dwa lata temu list do premier Kopacz w sprawie zbrodni banderowskiej, ale do obecnej władzy już nie piszę widząc, jak pod przykrywką patriotycznych haseł realizuje w tym zakresie w jeszcze większym stopniu niż PO, coś zupełnie innego” – mówi Janina Kalinowska – Przewodnicząca Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu, z siedzibą w Zamościu

W niedzielę, 10 czerwca b.r. na cmentarzu Komunalnym przy ul Peowiaków w Zamościu został uroczyście odsłonięty i poświęcony, staraniem stowarzyszenia, Pomnik Krzyż Wołyński. Na dwóch ścianach krzyża widnieją napisy: „W hołdzie Polakom z Kresów Południowo-Wschodnich II RP zamordowanym przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1939-1947, ofiarom ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, matkom, ojcom, dzieciom, starcom i duchowieństwu, zgładzonym ze szczególnym okrucieństwem dlatego, że byli Polakami”. „Na wieczną pamięć w 75. rocznicę apogeum ludobójstwa na Wołyniu 11 lipca 1943 r. Stowarzyszenie Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu z siedzibą w Zamościu. 11 lipca 2018.”

Jak doszło do tego wydarzenia?
– Najpierw podkreślę, że treść inskrypcji na południowej i północnej stronie Krzyża została uzgodniona z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim oraz pisarzem Stanisławem Srokowskim, a następnie – nie bez dyskusji – z Lubelskim Oddziałem IPN. Dodam jeszcze, że są na nim liczne imitacje śladów uderzeń siekierą – typowego narzędzia zbrodni podwładnych zwyrodnialców Szuchewycza i innych banderowców. Nasze stowarzyszenie powstało w 1990 r. Należą do niego wołyniacy i ich potomkowie mieszkający w Polsce oraz poza granicami. Jego celem, jak pokazało życie, wcale niełatwym – jest upowszechnianie pamięci bestialskiego ludobójstwa Polaków na Wołyniu i Kresach Południowowschodnich przez bandy UPA, co robimy od jego zarejestrowania. Początkowo było nas ponad 1000 członków, dziś już tylko ok. 300 osób. Już w roku 1992 z naszej inicjatywy i przy pomocy kombatantów z 27 Wołyńskiej Dywizji AK, została poświęcona krypta wołyńska z kilkoma tysiącami nazwisk pomordowanych na zamojskiej Rotundzie, miejscu niemieckiej kaźni Polaków, trwającej aż do dnia wejścia Armii Czerwonej w lipcu 1944r.

A jeździcie Państwo na Wołyń?
– Przez lata jeździliśmy często porządkować zbiorowe miejsca mordów, bo przecież grobów nie ma, bo nie miał kto naszych rodaków godnie pochować. Postawiliśmy im krzyże w 31 wsiach z informacją o liczbie pomordowanych, jednak dochodzą mnie wieści, że obecnie te informacje są usuwane. Obawiamy sie teraz tam jechać, skoro ukraińska władza czarno-czerwoną banderowską szmatę podnosi do rangi swojego symbolu. Władza w Polsce nic nie robi, żeby ułatwić nam wyjazdy. Nawet ostatnią nowelę ustawy o IPN Prezydent Duda skierował do Trybunału Konstytucyjnego …

Który obecnie, z powodu nieprawidłowego składu, jest sądem konstytucyjnym tylko w części… A jak Pani ocenia politykę PiS w sprawie wołyńskiej?
– Jest to jeden wielki skandal, żeby Rzeczpospolita traktowała pomordowanych obywateli polskich, przecież nie tylko Polaków, ale Żydów, Czechów i Ormian, Cyganów i przedstawicieli innych narodowości, jak osoby niższej kategorii – z jednej strony, a z drugiej – bez pytania Narodu, bezwarunkowo wspierała finansowo, gospodarczo i politycznie (także na forum międzynarodowym) obecną neobanderowską – zgłaszającą w dodatku przeciw nam bezkarnie bezczelne roszczenia terytorialne – Ukrainę i jeszcze sprowadzała tu miliony jej obywateli. Jednocześnie wypycha się miliony młodych Polaków za granicę i szerzy propagandę, że w Polsce nie ma bezrobocia… Napisałam dwa lata temu list do premier Kopacz w sprawie zbrodni banderowskiej, ale do obecnej władzy już nie piszę widząc, jak pod przykrywką patriotycznych haseł realizuje w tym zakresie w jeszcze większym stopniu niż PO, coś zupełnie innego. Trzeba podkreślić, że sprawujący władzę w Polsce pomogli rozwinąć się obecnie neobanderyzmowi za Bugiem, gdzie krzewi się kult UPA, a pomniki największych zbrodniarzy już zostały postawione w bardzo wielu miejscowościach… Dodam, że w uroczystości uczestniczyła kompania honorowa Wojska Polskiego, duchowni rzymskokatoliccy, senator Jerzy Chróścikowski oraz posłowie Sławomir Zawiślak i Jarosław Sachajko, przedstawiciel IPN p. Sawa, Straży Granicznej, Policji, Zakładu Karnego ,młodzież ze Związku Strzelec oraz przedstawiciele samorządu i organizacji kresowych i „Solidarności”. Byli tez prof. Włodzimierz Osadczy i dr Leon Popek.

Wiem, że przeżyła Pani gehennę w swojej rodzinnej wołyńskiej wiosce…
– Moja rodzinna miejscowość nosiła nazwę Funduma kolonia osadników wojskowych, na terenie której mieszkali od wieków Polacy, osadnicy wojskowi – po 1920 r. – oraz Ukraińcy. Mieszkałam tam z rodzicami, braciszkiem oraz chyba z siostrą. Z późniejszych relacji osób, które przez sowietów zostały wywiezione na Sybir wiem, że moją rodzinę czekała wywózka w drugiej turze. Ale przyszli Niemcy… Latem 1943 r. Ukraińcy napadli nas w nocy. Zamordowali rodzinę i wszystkich mieszkańców, a następnie podpalili benzyną dom i zabudowania. Ja straciłam przytomność, którą odzyskałam, gdy zaczęło mnie w plecy coś piec. Pamiętam nieruchome oczy Mamy i leżącego nieżywego braciszka, a wokół łuny płonącej wsi. Podbiegłam do pojemnika z wodą do pojenia bydła, a następnie trafiłam do jakiegoś domu, gdzie ukrył mnie w ciemnej komorze Ukrainiec żonaty z Polką. Prawdopodobnie bawiłam się z jego córkami, ale wtedy był w domu sam i nakazał mi być cicho, lecz byłam w takim szoku, że cały czas tylko płakałam. Następnie kolega ojca nocami zaprowadził mnie do Włodzimierza i tam zostałam u pewnej polskiej rodziny, z którą podzieliłam los wywózki na roboty do Niemiec. Od nich dowiedziałam się o niektórych faktach dotyczących mojej rodziny.

Ile Pani miała wtedy lat?
– Nie wiem. Byłam mała. Po powrocie z Niemiec sporządzono dla mnie w 1948 r. metrykę urodzenia, prawdopodobnie na podstawie relacji moich opiekunów. Moja rodzina nosiła nazwisko Sokół, ale spotkałam opracowania, gdzie widnieję jako jedyna uratowana – pod nazwiskiem Sokołowska. Jest to relacja kogoś, kto znał moją babcię mieszkającą w Żurawcu k. Kisielina. Moja Mama nosiła imię Aniela lub Amelia z domu Rozwadowska lub Zawistowska. Przez jakiś czas pasałam krowy gdzieś w okolicach Tomaszowa Lubelskiego, a następnie Polski Komitet Opieki Społecznej umieścił mnie w domu dziecka w Zamościu, a po roku pobytu wraz grupą innych dzieci zostaliśmy przeniesieni do państwowego domu dziecka w Międzyrzecu Podlaskim, gdzie mieszkałam do ukończenia szkoły średniej. Obecnie mam juz wnuki i nawet prawnuki, ale moje koleżanki i koledzy, jak i ja sama, borykamy się z tym straszliwym doświadczeniem przez 75 lat. Zmora podstępnego Ukraińca i przeżytej tragedii bardzo często nas prześladuje i zrywa ze snu…

A wracając do niedzielnych uroczystości. Została odprawiona bardzo uroczysta Msza św. W kościele pw. Jana Bożego w Zamościu przez księdza Jana Burasa z parafii w Lumbomlu, a piękną patriotyczną homilię wygłosił niestrudzony orędownik sprawy wołyńskiej, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Wyraził radość z poświęcenia pomnika, ale ma też nadzieję, że w centrum miasta stanie w przyszłości drugi pomnik, który ufundują mieszkańcy Zamościa i Zamojszczyzny, dotkliwie przecież doświadczonej ludobójstwem szowinistów ukraińskich.
– Ksiądz Isakowicz wiele razy był w Zamościu na nasze zaproszenie. Teraz też przyjechał, mimo – jak Pani widziała – poważnych problemów z kolanem, bo nie każdego operują natychmiast… Jest to bardzo patriotyczny i odważny ksiądz, wielki przyjaciel kresowian i orędownik upamiętnienia zbrodni na Polakach na Kresach. Pamięta Pani, jak ostro skrytykował politykę wschodnią PiS? To kapłan – instytucja, na którego zawsze można liczyć, to ksiądz Piotr Skarga naszych czasów. Oczywiście w Zamościu są też patriotyczni księża, którzy nam pomagają, jak np. Bogusław Romankiewicz kapelan wojskowy, dr Robert Strus – proboszcz katedralny, kierownik komisji kultury i budownictwa przy Kurii Biskupiej i wielu innych, którzy nas moralnie wspomagają, służą dobrą radą i dlatego dzięki nim nasze starania trwały tylko ok. roku.

A jakie stowarzyszenie ma plany na najbliższą przyszłość?
– Aktualnie uczestniczymy w różnych uroczystościach związanych z 75. rocznicą apogeum ludobójstwa na Wołyniu i Kresach Południowowschodnich. Przedwczoraj byłam w Bełżcu, gdzie Ukraińcy w dniu 16 czerwca 1944 r. na terenie tej gminy w miejscowości Zatyle – w zmowie z ukraińskim maszynistą pociągu pasażerskiego jadącego na trasie Bełżec – Rawa Ruska, wymordowali kilkudziesięciu polskich pasażerów, uprzednio puściwszy wolno tych, którzy byli narodowości ukraińskiej. Wcześniej, w kwietnie – jak co roku – jeździliśmy do Tarnoszyna, gdzie w marcu 1944 r. oprawcy z UPA wymordowali i spalili całą wieś. Zamierzamy oczywiście wziąć udział w dniu 11 lipca 2018 r. w odsłonięciu pomnika pomordowanych przez UPA w Lublinie. Tam pan Koguciuk z kilkoma innymi osobami starał się o jego odsłonięcie od sześciu lat. Nasze stowarzyszenie, w tym Wiceprzewodniczący p. Michał Kimak, p. Eugeniusz Strzałkowski, panie Maria Bednarz i Zofia Szwal (że wymienię tylko niektórych najbardziej zaangażowanych), myśli obecnie o przygotowaniu wystawy poświęconej zagładzie Polaków na Kresach. Może również uda się umieścić tablicę pamiątkową w zamojskiej katedrze. Te straszliwe doświadczenia naszego dzieciństwa, które spędzają nam sen z oczu, nakazują nam konsekwentnie i niestrudzenie walczyć o pełną historyczną prawdę, a czasy są zakłamane. Myślę, że Pan Bóg moje koleżanki i kolegów oraz mnie ocalił by to właśnie czynić…

Bardzo dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Maria Rozesłańska
Myśl Polska, nr 27-28 (1-8.07.2018)

Dzial:

czytaj cały artykuł...

Więcej artykułów od mysl-polska.pl