Go to ...

Newsy Polska i Świat

Wolne polskie media bez cenzury

Lipiec 21, 2018

Policja ściga rolników pracujących w polu. Hałas i zapachy przeszkadzają jaśnie państwu z miasta


Dolnośląska Izba Rolnicza rozpoczęła kampanię obrony rolników. Sypią się na nich donosy, że pracując w nocy hałasują i miastowym śmierdzi. 

Okazuję się, że największą plaga na wsi może być szarańcza miastowych osiedleńców, lub urlopowiczów. Rolnicy coraz częściej skarżą się na donosy jakie składane są na policję za to, że pracują w nocy i hałasują. Przeszkadzają w ten sposób jaśnie państwu z miasta.

Dolnośląska Izba Rolnicza rozpoczęła kampanię informacyjną w obronie rolników.
Musimy się bronić i będziemy to robić – mówi Leszek Grala, prezes Dolnośląskiej Izby Rolniczej w rozmowie z portalem farmer.pl

Dlatego ruszyła specjalna akcja informacyjna pod hasłem: STOP – wieś, teren pracy rolnika) dla nowo osiadłych na wsi mieszkańców. Informacje na temat pracy rolników, są przekazywane do lokalnych mediów, do gmin i rozpowszechniane w trakcie rolniczych festynów czy innych wydarzeń.

Miastowym przeszkadza hałas z pola po 22.00, kurz na drodze, gdy zwożone są plony, zapach z obory. Jak informuje portal farmer.pl rolnicy karani są mandatami, pouczeniami, a czasami sprawy trafiają do sądu.

Są przypadki, gdy policja przyjeżdżała i zganiała z pól rolników, którzy w nocy zbierali zboża, aby ratować plony przed deszczem – mówi prezes Grala. – W innych krajach UE ktoś, kto osiedla się na wsi musi się dostosować do warunków, jakie tam panują. My pracujemy na wsi, dla rolnika wieś to zakład pracy.

Rolnicy ścigani są na podstawie art 51 Kodeksu Wykroczeń: „Kto krzykiem, hałasem, alarmem, lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.

Dla wielu jaśnie państwa z miasta praca w nocy to właśnie „wybryk”.

Przecież rolnik dla przyjemności o 4 rano nie doi krów i nie jeździ po północy w czasie żniw kombajnem, żeby podziwiać księżyc. To jest normalna praca, bardzo ciężka i w trudnych warunkach. To jest produkcja rolna, która wiąże się często z hałasem rano czy w nocy, mało komfortowym zapachem z obory czy kurzem na drodze. Ktoś, kto mieszka przy Marszałkowskiej w Warszawie też godzi się na duży ruch samochodów – mówi portalowi farmer.pl Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.

Za wybryk zaczyna być więc uznawane nie sprzeczne z normami społecznymi zachowanie, ale zwyczajna codzienna praca rolnika. Dobrze, że nikt jeszcze nie karze rolników za piejące koguty, czy muczące rankiem krowy.

Jedni więc donoszą, a policja w przypływie nadgorliwości, zupełnie jak Straż Miejska, co to w miastach ściga staruszki handlujące pietruszką, interweniuje.

czytaj cały artykuł...

Więcej artykułów od nczas.com