Go to ...

Newsy Polska i Świat

Wolne polskie media bez cenzury

14 listopada 2018

Polska w punkcie krytycznym. Mechanizm „rozwoju”.


Polska w punkcie krytycznym. Mechanizm „rozwoju”.

„Istnieje bowiem tylko jeden sposób zdemaskowania pustych haseł i fałszywych doktryn… Sposobem tym jest rachunek ekonomiczny”

Ludwig von Mises

 

Zawarte w tytule niedopowiedzenie (czego dotyczy ów „rozwój”?) jest przypomnieniem, iż reformy administracyjne w Polsce zaowocowały powstaniem Ministerstwa Rozwoju, a ten szyld nie daje żadnych szans poznania tego, co kryje się w umysłach polskich polityków. Fakty wskazują, że deklarowany rozwój nie dotyczy gospodarki narodowej, lecz raczej niejasnych interesów gospodarczych. Posługując się tym znaczeniem „rozwoju” omawiamy mechanizm, który wspiera rozwój tych interesów gospodarczych, jaki ukształtował się w ostatnich trzydziestu latach w Polsce. Obejmuje on cztery podstawowe moduły, które zapewniały funkcjonowanie systemu politycznego, a obecnie powodują silne perturbacje polityczne i gospodarcze.

 

Moduł pierwszy: zadłużenie publiczne

Głównym źródłem finansowania niejasnych interesów gospodarczych jest zadłużenie publiczne. Nie kwestionując faktu, że nieokreślona część pożyczek zaciąganych przez władze centralne i lokalne służy finansowaniu usług publicznych, warto podkreślić, że jest to potężny strumień dochodów, który zastępuje dochody z działalności wytwórczej. Znajduje to odbicie w statystyce ekonomicznej, ponieważ dochody te uwzględniane są jako składnik Produktu Krajowego Brutto (w istocie rzeczy nie jest to wytworzony Produkt, lecz Dochód pozyskiwany z różnych źródeł). Wiele daje do myślenia fakt, że zadłużenie w ostatnich latach rośnie szybciej od wzrostu PKB. Zostawmy jednak tę wstydliwą tajemnicę wzrostu PKB, aby skupić uwagę na trzech fałszywych, lecz dobrze naoliwionych trybach działania.

Po pierwsze, zablokowana została możliwość finansowania wydatków publicznych z emisji polskiego pieniądza, otwierając w ten sposób zagranicznym bankom komercyjnym szerokie możliwości zadłużania sektora publicznego. Do tego dorobione i spopularyzowane zostało odpowiednie uzasadnienie teoretyczno-ekonomiczne, stanowiące elementarny test na ludzką naiwność. Najważniejszym uzasadnieniem było – znajdujące aplauz nawet wielu polskich ekonomistów – stwierdzenie o konieczności zapewnienia niezależności Narodowemu Bankowi Polskiemu, tj. niezależności od rządu. Skończyło się to tak, że NBP nie jest niezależny, lecz przeciwnie – beznadziejnie zależny od regulacji i nieformalnych powiązań kształtowanych przez globalną oligarchię finansową. Gwoździem programu jest prawny (unijny i krajowy) zakaz finansowania przez bank centralny wszelkiej działalności objętej mianem sektora publicznego. Wspomniane uzasadnienie jest klasycznym chwytem stosowanym w ramach doktryny neoliberalnej, służącym wykrwawianiu gospodarek narodowych.

Po drugie, zadłużenie publiczne ma liczne negatywne skutki, o których w Polsce mało się mówi. Najważniejsze jest stałe i wzrastające przerzucanie kosztów obsługi zadłużenia na przyszłe okresy, czyli rosnące obciążenie przyszłych pokoleń. Wymagało to nie lada wysiłku, aby skrócić horyzont polityki gospodarczej praktycznie do kilku miesięcy, uciekając się przy tym do futurystki mającej ukryć nikczemność tego procederu. Zamiast planowania długookresowego stale opowiadano bajeczki o szczęśliwej przyszłości.
Było to rabowanie własnych dzieci z przyszłości, a na domiar złego, nie w skromnym wymiarze patologicznej rodziny, lecz w wymiarze powszechnym. Nie chodzi bynajmniej o kwoty możliwe do spłacenia, lecz o blisko 4 biliony złotych (z uwzględnieniem zobowiązań emerytalnych), tj. kwoty równe ponad dwuletniej wartości PKB albo, co jest jeszcze lepszym punktem odniesienia, ponad pięcioletnim dochodom sektora publicznego.
Po trzecie, co jest konsekwencją poprzedniego punktu, zadłużenie publiczne jest wypróbowanym narzędziem wykorzystania przewagi globalnych wierzycieli nad rządami państw narodowych. Taka jest m.in. rola Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który dysponuje -usankcjonowanymi umowami – środkami „dyscyplinowania” rządu. Doświadczenia innych krajów, zwłaszcza Grecji, nie pozostawiają cienia wątpliwości: Polska znajduje się w pułapce zadłużenia. Pod takim tytułem zamieściliśmy artykuł (Biuletyn EEM nr 3/2016), z którego wybraliśmy krótki, ciągle aktualny fragment: „Mimo wielu starań nie udało się przekonać ludzi rządzących w Polsce, że zadłużanie kraju jest niebezpieczne i zakończy się przejęciem rządów przez wierzycieli […]. Z oficjalnych wypowiedzi (minister Mateusz Morawiecki) i ekonomicznych mentorów Prawa i Sprawiedliwości (prof. Jerzy Żyżyński) jasno wynika, że lansują dalsze zadłużanie Polski. Stopniowo przeobraża się to w oficjalnie deklarowaną politykę rządu. Czeka nas «wariant grecki», czyli dostania się pod zarząd komisaryczny globalnej władzy finansowej”.

Jest to de facto kontynuacja skompromitowanej polityki neoliberalnej, realizowanej przez trzydzieści lat.

 

Moduł drugi: tzw. prywatyzacja 


Prawo i Sprawiedliwość nigdy nie zdobyło się na jednoznacznie krytyczną ocenę przebiegu tzw. prywatyzacji polskiego majątku narodowego, ani również nie podjęło wymaganych kroków prawnych przeciwko „dzikiej prywatyzacji”. Chociaż wielu polityków tej partii z wieloletnim opóźnieniem powtarza słowa krytyki pod adresem prywatyzacji (podobnie postępował Donald Tusk w 2017 roku), mają one charakter czysto werbalny. Na poważne podejście do tzw. prywatyzacji składają się bowiem dwa podstawowe czynniki. Pierwszy, to reforma sytemu prawnego, która przywracałaby kontrolę nad gospodarowaniem majątkiem publicznym i przeciwdziałała „dzikiej prywatyzacji”. Nie ulega bowiem wątpliwości, że jest to system patologiczny, stworzony pod neoliberalnym hasłem totalnej deregulacji (odczytywanej błędnie przez niektórych polityków i ekonomistów jako wcielanie w życie … wolności gospodarczej). Tymczasem praktyka „dzikiej prywatyzacji” rozwija się w najlepsze nie tylko na szczeblu lokalnym i branżowym, lecz również na szczeblu centralnym. Sztandarowym przykładem forsowania tej praktyki jest pozbawiona jakiegokolwiek uzasadnienia likwidacja … w celu prywatyzacji (sic!) kopalni Krupiński, prowadzona przez Ministerstwo Energii za cichym przyzwoleniem premiera Mateusza Morawieckiego. Żaden rachunek ekonomiczny i argumenty społeczne, prawne i technologiczne przeciwko tej likwidacji nie przebiły się do rozumu, patriotycznych rzekomo, polityków rządowych.

Drugim i znacznie ważniejszym czynnikiem jest rozliczenie przestępstw prywatyzacyjnych. Nie brakuje odpowiednich unijnych i krajowych regulacji prawnych, chociaż z pewnością są ułomne (dotyczą głównie pochodzenia majątku z działalności przestępczej, bezpodstawnego wzbogacenia etc.). Trudność wynika raczej z silnego uwikłania rządzących kręgów politycznych w wieloletni proces niszczenia polskiego potencjału gospodarczego, z którego niełatwo się wyrwać. Póki co, polityków służących wytwórczości krajowej i dysponujących należytymi zdolnościami organizacyjnymi, planistycznymi i decyzyjnymi w rządowych kręgach politycznych trzeba szukać ze świecą. Przeważają zdolności spekulacyjno-finansowe.

Wspomniane uwikłanie rządzących kręgów politycznych jest skutkiem uzależnienia od czołowych beneficjentów prywatyzacji. Koncepcja prywatyzacji majątku publicznego była przygotowywana dla wszystkich krajów postkomunistycznych w ramach doktryny neoliberalnej i odzwierciedlała interesy ekonomiczne i finansowe oligarchii światowej. Czy rzeczywiście tak trudno tych beneficjentów znaleźć?

Często zapomina się o oryginalnej treści wspomnianej koncepcji, przypisując jej autorstwo rodzimym politykom, zawartych w Harvard Project, Washington Consensus, czy wcześniej w dokumentacji kierowanego przez Ryszarda Pipesa Team B, zaś później Banku Światowego i MFW. Istotą tej koncepcji było „uwolnienie” prywatyzacji od elementarnych zasad rachunku ekonomicznego i państwowej kontroli finansowej. Otwierało to bowiem szeroko bramy przed agresywnym przejmowaniem zasobów majątkowych oraz rynków w krajach Europy Środowej i Wschodniej. Jednocześnie, nadawało tym krajom formy prawne i polityczne charakterystyczne dla krajów kolonizowanych.

W tym świetle widać wyraźnie, że tzw. prywatyzacja stanowiła integralną część systemu realizacji niejasnych interesów gospodarczych; krajowych i zagranicznych. Dzisiaj można śmiało powiedzieć, że ta szczególna część systemu została wyeksploatowana, dochodząc obecnie do skrajności; do rabunku zasobów naturalnych, w tym nawet … wody. Na tym właśnie etapie znalazły się dzisiaj rządy Prawa i Sprawiedliwości. Znalazły się w najgorszym zatem położeniu wśród wszystkich rządów III RP, ponieważ zmuszone są do rabunku strategicznych zasobów narodowych na rzecz swych mocodawców.

W sytuacji powszechnego odrzucenia doktryny neoliberalnej, trzymanie się praktyki neoliberalnej nieuchronnie prowadzi do schizofrenii politycznej, której pierwsze groźne objawy możemy już obserwować.

 

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

 

Za: Europejski Monitor Ekonomiczny – Европейский Экономический Moнитop – European Economic Monitor , 2018-06-14

  • Ilustracja tytułowa za pixabay.pl .

 

Więcej artykułów  prof. Artura Śliwińskiego na naszym portalu  >   >   >   TUTAJ  .

 

2018.07.02.

czytaj cały artykuł...

Więcej artykułów od polishclub.org