Go to ...

Newsy Polska i Świat

Wolne polskie media bez cenzury

Wrzesień 21, 2018

Sojusz z Sojuszem?


sld 1.jpg
„Polska nie może być podzielona na dwa obozy, jeden PiS-owski, drugi Platformiany, są ludzie, którzy mają poglądy podobne do mnie, do socjaldemokracji i nie odnajdą się w tych dwu obozach” – ocenił szef SLD Włodzimierz Czarzasty w programie „Onet Rano”.

„Przypomnę, że dwa lata temu wiele osób i mediów namawiało, aby dzielić nasz kraj pomiędzy tylko dwie partie. I jak to się skończyło? Skończyło się to tym, że PiS rządzi” – przypomniał lider Sojuszu. „A ja będę walczył o elektorat Prawa i Sprawiedliwości” – zapowiedział. „Dam wam to co daje wam PiS i oddam to, co PiS wam zabrał” – oświadczył.

Od dłuższego czasu przed kamerami telewizji publicznej występuje b. premier i b. szef SLD – Leszek Milller. Nieco rzadziej TVP zaprasza też Czarzastego. Powstaje pytanie: od kiedy to kontrolowane przez PIS media rozmiłowały się w przywódcach największej partii lewicowej? Odpowiedź jest dość prosta. Od czasu ostrego skrętu w lewo, jakiego dokonała PO, oba ugrupowania będą walczyć o mniej więcej ten sam elektorat. Kierownictwo PiS-u – czego zresztą specjalnie nie ukrywa – doszło do wniosku, że lepiej wesprzeć Sojusz, ponieważ w ten sposób osłabi się Platformę. Wprawdzie oba ugrupowania krytykują PIS, ale SLD jest bardziej obliczalne i nie specjalizuje się w donosach na Polskę do unijnego establishmentu.

Niektórzy publicyści i obserwatorzy, również z prawej strony, nie wykluczają ewentualności koalicji PIS_SLD po wyborach parlamentarnych. Jest bowiem rzeczą prawie oczywistą, że PIS wygra wybory, natomiast pewne, iż nie osiągnie większości pozwalającej samodzielnie rządzić. Pozostaje jednak o wiele bliższy politycznie PiS-owi Kukiz 15, którego notowania oscylują w granicach 7 do 10 proc. i żadne biuro badania opinii publicznej nie odnotowało wypadnięcia Kukiz 15 z przyszłego Sejmu. Tak czy inaczej bez mała wszystkie sondaże wskazują na powrót SLD do parlamentu.

Jak przebić PiS

Analiza zapowiedzi programowych w dziedzinie społeczno-gospodarczej Sojuszu przypomina do złudzenia obietnice wyborcze (i ich realizację) Zjednoczonej Prawicy. Oprócz sakramentalnego już potępienia PiS za łamanie Konstytucji, ograniczanie demokracji, gwałcenie praw obywatelskich itp., mało znajdziemy oryginalnych pomysłów na politykę społeczną i gospodarczą. SLD deklaruje swoje przywiązanie do zasady sprawiedliwości społecznej, ale – jak piszą autorzy programu – „jednak wypełnianie nawet najbardziej słusznych i społecznie akceptowanych obietnic wyborczych nie może być realizowane przez zadłużanie państwa i przenoszenie kosztów na przyszłe pokolenia.

Wypełnianie tych obietnic nie może odbywać się ze szkodą dla modernizacji gospodarki, inwestycji i ochrony środowiska naturalnego. Takie działania powodują przeniesienie kosztów ich realizacji na przyszłe pokolenia. Odpowiedzialność za przyszłość jest nie mniej ważnym wyzwaniem jak zaspokajanie bieżących potrzeb, w tym wyrównywanie nieusprawiedliwionych dysproporcji materialnych i społecznych”.

O ile zarzut zadłużania państwa można uznać za częściowo słuszny, to pozostałe zastrzeżenia nie mają nic programu: „W ostatnich latach bogaci stają się bogatsi, a jednocześnie rośnie liczba osób żyjących w ubóstwie”. Zarzucając obecnemu rządowi nadmierne wydatki socjalne, SLD próbuje przebić obecną ekipę domagając się podniesienia płacy minimalnej do 2.500 zł miesięcznie a docelowo do poziomu 1000 euro. Postuluje też bezpłatne śniadania i obiady dla uczniów oraz podwyższenie wymiaru urlopu wypoczynkowego do 30 dni.

Dotychczasowy program „Mieszkanie plus” chce zastąpić koncepcją „Mieszkanie za 500 zł”. Z drugiej jednak strony Sojusz domaga się zwiększenia progresji podatkowej poprzez wprowadzenie pięciu progów podatkowych: 15 proc, 18 proc, 25 proc, 32 proc i 40 proc. Wolna kwota od podatku wynosiłaby 24 tys. SLD wprowadziłoby również podatek 2 proc od spadków i darowizn przekraczających 2 mln zł, be względu na stopień pokrewieństwa.

Gospodarka, czyli nihil novi

Również w zakresie polityki gospodarczej partia Czarzastego niewiele nowego wymyśliła, powtarzając za PiS-em tworzenie okręgów przemysłowych oraz reindustrializację. Odnotujmy jednak dla porządku kilka nowych postulatów, a są to: obniżka VAT do 21 proc., odbudowa połączeń kolejowych obejmujących również miasta powiatowe (rzeczywiście obóz dobrej zmiany nie uwzględnia tej konieczności), sprzeciw wobec prywatyzacji strategicznych spółek PKP Energetyka i Intercity; przeniesienie własności składników infrastruktury kolejowej ze spółek do Skarbu Państwa; utrzymanie publicznego charakteru Poczty Polskiej (co zostało już zrealizowane) oraz podjęcie walki z nieuczciwą konkurencją na rynku pocztowym. Ponad to autorzy programu piszą: „Rozsądne gospodarowanie państwową ziemią, zapobieganie spekulacjom i wprowadzenie przepisów regulujących obrót ziemią i uniemożliwiające jej niekontrolowany wykup przez podmioty zagraniczne.” Poza tym Sojusz podtrzymałby sprzeciw wobec upraw GMO.

Prawo do zabijania nienarodzonych

Pomysłowość SLD rozkwitła dopiero przy dwóch tematach: tzw. praw obywatelskich oraz zwalczania religii i Kościoła. Zacznijmy od tematu pierwszego. W raptem kilkunastostronicowym programie Sojusz jak mantrę powtarza kilka razy konieczność: „zwalczania wszelkich form dyskryminacji i realizacją zasady równości, w szczególności ze względu: na płeć, wiek, stan zdrowia, niepełnosprawność, status ekonomiczny, światopogląd, orientację seksualną, wyznawaną religię czy pochodzenie etniczne”. Autorzy występują w obronie „uciśnionych kobiet” domagając się równych płac dla mężczyzn i kobiet za tę samą pracę oraz – kłaniają się tu kraje skandynawskie – obowiązkową reprezentacją kobiet w radach nadzorczych spółek akcyjnych.

Dojdźmy jednak do hitu programowego najbardziej postępowych z postępowych: „Prawa kobiet są częścią powszechnych praw człowieka, a ich pełna realizacja prowadząca do zniesienia dyskryminacji z powodu płci, warunkiem dobrej jakości demokracji. Dla zrealizowania tego celu konieczne jest prowadzenie polityki uwzględniającej interesy kobiet i mężczyzn, czyli polityki gender mainstreaming. Wprowadzenie uzależnionego wyłącznie od decyzji kobiety prawa do przerywania ciąży do 12 tygodnia; po 12 tygodniu ciąży – w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia kobiety albo ciężkich wad płodu”. Nazywając rzeczy po imieniu – zabijanie nienarodzonych na życzenie kobiety. Jest i drugi hit: „Ustawa o związkach partnerskich. Ustawa obejmująca pary heteroseksualne i homoseksualne. Zadaniem państwa jest tworzenie warunków i powoływanie takich instytucji, które ułatwiają obywatelom realizację ich pragnień i aspiracji”. To jeszcze nie tzw. małżeństwa homoseksualne, ale ich etap pierwszy. Zamiar ten uzupełnia żądanie obowiązkowej edukacji seksualnej od przedszkola (!!!) do matury oraz refundację zakupu środków antykoncepcyjnych od 15 roku życia.

Antykatolicyzm w natarciu

W oryginalny sposób SLD pojmuje świeckość państwa. Tak więc domaga się likwidacji nauczania religii w szkołach i zastąpienie jej zajęciami z religioznawstwa i filozofii. Nauczaniem religii powinien zająć się Kościół i inne związki wyznaniowe. Sojusz chce też zlikwidować Fundusz Kościelny oraz opodatkować księży. W programie czytamy: „Będziemy stać na straży świeckiego charakteru szkół, szpitali i sądów. (…) Usunięcie z Kodeksu karnego przestępstwa obrazy uczuć religijnych. W świeckim państwie ochrona uczuć religijnych powinna być przedmiotem zainteresowania sądów cywilnych. Likwidacja etatów kapelanów z wyjątkiem jednostek skoszarowanych. Dzisiaj Ordynariat Wojska Polskiego kosztuje budżet 15 mln zł, kapelani szpitalni – 3 mln zł, kapelani więzienni – 2, mln zł, kapelani w Straży Pożarnej, Straży Granicznej, Policji, BOR – 2 mln zł ”.

Włączyć Polskę do Federacji Europejskiej

„Właściwą drogą przełamania trwającego od lat kryzysu Unii Europejskiej jest powstanie europejskiej federacji, której podmiotami byłyby nie tylko państwa narodowe, ale przede wszystkim obywatele” – czytamy w programie SLD. W tym przypadku Sojusz jest konsekwentny – opowiada się za jak najdalej idącą integracją w ramach Unii Europejskiej co oznacza de facto likwidację państwowości polskiej. Ostatecznym zniesieniem polskiej suwerenności byłoby wprowadzenie naszego kraju do strefy euro, czego beztrosko żąda Sojusz.

Mniej konsekwencji okazuje w następującym zdaniu: „Szczególnie istotne są dobre, partnerskie stosunki ze wszystkimi sąsiadami, w tym z naszym głównym partnerem gospodarczym – Niemcami oraz z Ukrainą i Rosją”. Tu mamy sprzeczność – albo dobre stosunki z Rosją albo z Ukrainą. Podobny charakter ma obietnica ustabilizowania i pozytywnego rozwoju stosunków z Rosją: „zwłaszcza w wymiarze społecznym i ekonomicznym”. Tymczasem między Polską a Rosją narosło już tyle sprzeczności, że nie da się zrealizować tego skądinąd słusznego postulatu bez uzgodnień politycznych.

Wyjątkowo pokrętnie partia Czarzastego wypowiada się na temat imigracji: „Należy pomóc osobom uciekającym przed wojną i prześladowaniami politycznymi. Polacy – ofiary prześladowań i wojny – byli wiele razy w historii przyjmowani przez państwa trzecie. Dlatego Polska powinna przyjmować osoby uciekające przed wojną, dbając jednocześnie o ich społeczną integrację i ochronę bezpieczeństwa publicznego. Koszty utrzymania uchodźców powinna ponosić Unia Europejska. Nie należy utożsamiać uchodźców z migrantami ekonomicznymi, a tym bardziej z terrorystami”. Wnosić jednak należy,że SLD zgodziłby się na imigrację.

Zawalczyć o samorządy

Z inicjatywy Sojuszu 18.06.18 został zawiązany Koalicyjny Komitet Wyborczy SLD – Lewica Razem. W jego skład weszło prócz samego SLD kilkanaście podmiotów politycznych i społecznych odwołujących się do ideologii lewicowej. Są to m in. :Inicjatywa Feministyczna, Krajowa Partia Emerytów I Rencistów, PPS, Socjaldemokracja Polska – SDPL, Stowarzyszenie „Ordynacka”, Towarzystwo Kultury Świeckiej im. T. Kotarbińskiego, Unia Pracy. Za fundamenty tej koalicji założyciele uznają potrzebę państwa socjalnego, obronę konstytucji z 1997 r., proeuropejską postawę oraz dumę ze 125 letniej tradycji lewicy. Koalicja dotyczy wyborów samorządowych i do Parlamentu Europejskiego. Jacy to ludzie będą kandydować do tych ciał niech posłuży nam przykład wysunięcie kandydatury jednego z najbardziej zagorzałych antypolaków Andrzeja Celińskiego. Pogratulować. Czarzasty wprawdzie odcina się od PO, nie mniej europarlamentarzyści Sojuszu opowiedzieli się za dyrektywą ograniczającą konkurencyjność polskich firm transportowych.

Kolejne ryzyko PiS-u

Spróbujmy na zakończenie odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule. Sojusz z SLD przed wyborami ma charakter taktyczny, zmierzający do osłabienia pozycji PO, która i tak robi wszystko by zminimalizować swoje szanse. Natomiast zawiązanie koalicji Zjednoczona Prawica – SLD wydaje się niemożliwe wobec daleko idących różnic w zakresie ustrojowym oraz w kwestiach światopoglądowych. Należy jednak stwierdzić bardo duże ryzyko półjawnego wspierania Sojuszu w walkach przedwyborczych. Nikt bowiem nie zagwarantuje, że w przyszłym Sejmie SLD i PO nie będą występowały razem przeciwko PiS.

Przeciwnie – wobec zbieżności stanowisk w sprawach UE, światopoglądowych, przywrócenia uprzedniego porządku, polityki zagranicznej, taki alians wydaje się logiczny i wręcz nieuchronny. Będą się różnili co najwyżej metodami – PO będzie nadal posługiwało się blokowaniem prac sejmowych oraz awanturami w Izbie Poselskiej czego raczej nie należy oczekiwać po SLD. Z drugiej strony pamiętajmy, że nie ma polityki bez ryzyka, jak również nie ma ryzyka bez ceny za które się płaci. Oby cena nie okazała się zbyt wysoka.

Zbigniew Lipiński
22 czerwca 2018 r.
fot. profil fb Włodzimierza Czarzastego
Myśl Polska, nr 27-28 (1-8.07.2018)

Dzial:

czytaj cały artykuł...

Więcej artykułów od mysl-polska.pl