Estonia może wysłać od pięciu do dziesięciu żołnierzy na Grenlandię; pojadą tam nie po to, by walczyć przeciwko siłom USA, lecz by pokazać, że Dania, wraz ze swoimi europejskimi sojusznikami, jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo wyspy przed zagrożeniami ze strony Chin i Rosji – powiedział w piątek szef resortu obrony Hanno Pevkur.
NATO traktuje obronę każdego ze swoich terytoriów bardzo poważnie, w tym Grenlandii, która jest częścią Królestwa Danii. Dlatego NATO jako całość będzie nadal działać zgodnie z zasadą „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” – oświadczył minister w rozmowie z radiem ERR.
Podkreślił, że dokładna liczba estońskich oficerów, którzy udadzą się na Grenlandię, zostanie ustalona po rozmowie dowódców sił zbrojnych Danii i Estonii. Zaznaczył przy tym, że chodzi wyłącznie o udział we wspólnych ćwiczeniach sojuszniczych na wyspie.
Według Pevkura zagrożenie w regionie arktycznym ze strony Rosji i Chin, o którym mówił prezydent Donald Trump, argumentując konieczność przejścia Grenlandii pod zwierzchnictwo USA, należy traktować „poważnie”. – Jeśli spojrzymy na mapę, za koło podbiegunowe, to nikt nie kwestionuje zagrożenia dla Ameryki Północnej. Dlatego np. Grenlandia, północna Norwegia, Svalbard i Islandia odgrywają bardzo ważną rolę w bezpieczeństwie Ameryki Północnej, podobnie jak Europy Północnej – przyznał estoński minister.
Dodał, że w interesie NATO leży kontrola nad całym regionem północnoatlantyckim. Wyraził przy tym nadzieję, że Dania jest gotowa do współpracy w tym zakresie, co zwiększy bezpieczeństwo całego Sojuszu, w tym Kanady.
Dotychczas o wysłaniu swoich żołnierzy na Grenlandię w celach szkoleniowych (w różnej liczbie: od jednego do kilkunastu oficerów) poinformowały m.in. Szwecja, Norwegia, Niemcy, Holandia, Francja i Finlandia. Wezmą oni udział w ćwiczeniach Operation Arctic Endurance. (PAP)
pmo/ rtt/
Artykuł Estoński MON: Wyślemy żołnierzy na Grenlandię, ale nie do walki z Amerykanami pochodzi z serwisu Nowy Dziennik.