Setki firm w metropolii Minneapolis-St. Paul zamknęły lub planują w piątek zamknąć działalność w proteście przeciwko postępowaniu służb imigracyjnych w Minnesocie. To efekt serii głośnych incydentów związanych z brutalnością funkcjonariuszy straży granicznej i ICE.
Jak podaje „New York Times” w strajku mają uczestniczyć setki firm w największej metropolii Minnesoty, a inni uczestnicy akcji zobowiązali się do powstrzymania od gospodarczej działalności. Do takiego protestu pod hasłem „dnia prawdy i wolności” wezwała grupa chrześcijańskich duchownych, do których przyłączyły się związki zawodowe, w tym największa centrala związkowa AFL-CIO.
– Przychodzi czas, żeby stanąć w obronie pewnych spraw, i to jest właśnie ten moment” – powiedziała dziennikowi Alison Kirwin, właścicielka Al’s Breakfast, jednej z nieczynnych restauracji w Minneapolis, która została zamknięta w piątek.
W ramach akcji planowane są też kolejne protesty, choć temperatury w mieście spadają w piątek do -28 st. Celsjusza.
Do strajku dochodzi po serii głośnych skandali i incydentów związanych z akcją służb imigracyjnych, określaną przez administrację Trumpa jako największą w historii kraju. W ostatnich dniach opinię publiczną wzburzyło omyłkowe zatrzymanie jednego z lokalnych mieszkańców, obywatela USA ChongLy Thao. Podczas zatrzymania funkcjonariusze wyważyli drzwi do jego domu mimo braku sądowego nakazu, wyprowadzili mężczyznę ubranego jedynie w bieliznę i szlafrok. Ministerstwo Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) twierdziło później, nie okazując dowodów, że mężczyzna mieszkał z dwoma obcokrajowcami podejrzanymi o przestępstwa seksualne. Jak się jednak okazało w czwartek, jeden z poszukiwanych został skazany jeszcze w ub.r. przez stanowy sąd i przebywa w więzieniu.
Wzburzenie wywołał też przypadek 5-letniego chłopca Liama Ramosa, który został zatrzymany przez ICE razem ze swoim ojcem. Według rodziny i przedstawicieli przedszkola, do którego uczęszczał, chłopiec miał zostać użyty jako „przynęta”, by skłonić również jego matkę do otwarcia drzwi i umożliwienia zatrzymania jej.
Kontrowersje wywołuje też polityka DHS, pozwalająca na wejście do domów podejrzanych nielegalnych imigrantów bez nakazu sądu, lecz na podstawie nakazu administracyjnego.
Funkcjonariusze ICE i straży granicznej (Border Patrol) byli też oskarżani o nagminne zatrzymywanie przypadkowych osób z prośbą o przedstawienie dowodów na legalność pobytu. Według szefa policji w Brooklyn Park na przedmieściach Minneapolis, ofiarami takich działań byli też jego podwładni w godzinach poza służbą.
W czwartek Minneapolis odwiedził wiceprezydent J.D. Vance, który w wystąpieniu bronił służb federalnych, a za „chaos” obwiniał brak współpracy ze strony lokalnych i stanowych władz, a także protesty „skrajnie lewicowych agitatorów”. Zapowiedział jednak, że zbada doniesienia o nadużyciach, choć oskarżał media o nieuczciwe ich relacjonowanie.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ mal/
Artykuł Firmy z Minneapolis wstrzymają działalność w proteście przeciwko ICE pochodzi z serwisu Nowy Dziennik.