Od początku ekstremalnych mrozów w mieście Nowy Jork zmarło już 18 osób. Od końca stycznia Wielkie Jabłko doświadczyło fali zimna, z czego przez prawie dwa tygodnie termometry pokazywały temperatury poniżej 32 st. F. Był to jeden z najdłuższych ataków mroźnej zimy w mieście od ponad 60 lat.
W miniony weekend z powodu niskich temperatur w mieście Nowy Jork zmarła kolejna osoba. Bilans ofiar mroźnej zimy w Wielkim Jabłku zwiększył się więc do 18 ofiar śmiertelnych. Wiadomość o odnalezieniu kolejnego zmarłego przekazał burmistrz Zohran Mamdani. Dodał, że „każde stracone życie to tragedia i nadal będziemy myśleć o ich [ofiar] rodzinach”.
Mamdani zaapelował jednocześnie do mieszkańców miasta o – w miarę możliwości – pozostanie w domach i nieprzebywanie zbyt długo na zewnątrz.
Szczególnie zagrożeni mroźną zimą są bezdomni, którzy nie mają gdzie się zatrzymać. Od 19 stycznia w Wielkim Jabłku obowiązuje tzw. „Code Blue”, dzięki któremu dostęp do schronisk dla bezdomnych jest ułatwiony. Od tamtej pory w ramach pomocy zapewniono około 1 400 miejsc w schroniskach oraz dodatkowe pokoje hotelowe. Na ulice skierowano także co najmniej 150 dodatkowych pracowników socjalnych.
Temperatury w mieście nadal pozostają poniżej normy, ale meteorolodzy zapowiadają stopniowe ocieplanie się pogody.
Red. JŁ
Artykuł Liczba ofiar śmiertelnych mrozów w Wielkim Jabłku wzrosła do 18 pochodzi z serwisu Nowy Dziennik.