Podpalenie najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru lasu na Lubelszczyźnie

Na Lubelszczyźnie doszło do  tragicznego i rozległego pożaru lasu. Wydarzenie trwa  od wtorku 5 maja 2026 r. (popołudnie) i trwało intensywnie przez kilka dni – do dziś (7 maja) akcja gaśnicza wciąż jest w toku, choć pożar jest już pod kontrolą.
Gdzie i jak to wyglądało? Pożar wybuchł w okolicach wsi Kozaki (gmina Łukowa, powiat biłgorajski), na terenie Nadleśnictwa Józefów w Puszczy Solskiej. To obszar chroniony – rezerwaty przyrody, parki krajobrazowe, obszary Natura 2000, pomniki przyrody i ochrona gatunkowa roślin oraz zwierząt. Ogień szybko rozprzestrzenił się na terenach trzech powiatów: biłgorajskiego, zamojskiego i tomaszowskiego.
Szacuje się, że spłonęło ok. 250–300 hektarów lasu (niektóre źródła mówią nawet o 300 ha). Był to głównie pożar wierzchołkowy – płomienie sięgały wyżej niż korony drzew, wiatr przenosił ogień na kolejne fragmenty lasu i poszycie, a sucha ściółka (wilgotność nawet 6%, czyli jak papier) powodowała, że paliło się błyskawicznie. Teren jest bagnisty i trudno dostępny, co ogromnie komplikowało działania.
Na miejscu pracowało ponad 300 strażaków (PSP + OSP) i kilkadziesiąt pojazdów.
W akcji brały udział samoloty gaśnicze (m.in. Dromader) i śmigłowce (w tym Black Hawk). Powołano sztab kryzysowy. Wysyłano alerty RCB do mieszkańców (zadymienie, nie otwierać okien).
Do wczoraj wieczorem ogień przestał się rozprzestrzeniać, ale nadal są zarzewia i tląca się ściółka – dogaszanie może potrwać jeszcze dni. Sytuacja jest trudna, ale optymistyczna – obszar działań to ok. 1000 ha, ale spalone ok. 300 ha.
Niestety, podczas akcji doszło do katastrofy lotniczej. Rozbił się samolot gaśniczy Dromader – zginął doświadczony pilot Andrzej Gawron. Wstępne ustalenia wskazują na ekstremalnie trudne warunki: silne turbulencje, gorące prądy konwekcyjne i dym z pożaru wierzchołkowego. To ogromna strata dla służb i całej społeczności. Służby podkreślają, że pilot miał bardzo wysokie kwalifikacje.
Oficjalna przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana – trwają ustalenia przez policję, straż pożarną i Lasy Państwowe (m.in. oględziny z powietrza, kamery termowizyjne).
Najbardziej prawdopodobne scenariusze według ekspertów: Podpalenie umyślne lub nieumyślne (np. nieostrożne obchodzenie się z ogniem) – tak uważa m.in. dr Alicja Bonk z Uniwersytetu Gdańskiego. To najczęstsza przyczyna wiosennych pożarów lasów w Polsce.

Ekstremalna susza – od wielu tygodni w lasach lubelskich panuje najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. Ściółka jest suchsza niż papier, a wiatr tylko pogorszył sytuację.
Nie ma informacji o uderzeniu pioruna – to typowy „pożar ludzki”.

Lasy Państwowe od dawna ostrzegały, że w tym roku ryzyko jest bardzo wysokie z powodu braku opadów.To jeden z większych pożarów lasów w ostatnich latach na Lubelszczyźnie. Służby podkreślają, że dzięki ogromnemu zaangażowaniu strażaków i lotnictwa udało się zapobiec większej katastrofie (np. zagrożeniu dla pobliskich miejscowości jak Józefów).

 

The post Podpalenie najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru lasu na Lubelszczyźnie appeared first on Goniec.

Może Ci się spodobać