Pentagon po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat nie zamierza opublikować tzw. Global Posture Review, czyli kluczowego dokumentu określającego priorytety wojskowe USA i planowane rozmieszczenie sił za granicą – podał portal Politico.
Jak zaznacza portal, któy powołuje się na czterech urzędników NATO i USA, decyzja ta pozbawia zarówno Kongres, jak i sojuszników w NATO podstawowego narzędzia do planowania własnych budżetów obronnych i oceny amerykańskiej polityki wojskowej.
Politico pisze, że zamiast publikacji formalnego dokumentu administracja zamierza prowadzić „bardziej nieformalne rozmowy”, twierdząc, że dostarczyła wystarczających informacji w dokumentach strategicznych – Strategii Bezpieczeństwa Narodowego i Narodowej Strategii Obronności, wskazujących na przesunięcie priorytetu na półkulę zachodnią.
Decyzja wpisuje się w schemat działania administracji Donalda Trumpa, która regularnie informowała sojuszników i Kongres o decyzjach wojskowych dopiero po fakcie – od operacji na łodziach na Karaibach po ataki na Iran.
„Największa prośba z naszej strony to o przewidywalność” – powiedział Politico natowski urzędnik wojskowy. „Zdajemy sobie sprawę, że musimy wziąć na siebie znacznie większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo i robimy to. Ale potrzebujemy przewidywalności” – dodał.
Z decyzji Pentagonu niezadowoleni są też kongresmeni, w tym Republikanie, którzy już wcześniej narzekali na brak konsultacji z Kongresem decyzji o wycofaniu brygady USA z Rumunii. W reakcji na ten ruch, w corocznym planie wydatków Pentagonu (NDAA), Kongres uchwalił przepisy zabraniające Pentagonowi redukcji liczby żołnierzy stacjonujących lub rozmieszczonych w Europie poniżej 76 tys. na okres dłuższy niż 45 dni.
Europejscy dyplomaci wskazują na „stres”, jaki niepewność dotycząca amerykańskich planów rozmieszczenia sił wywołuje wśród rządów i planistów wojskowych. Niemieccy urzędnicy, których kraj gości największą liczbę amerykańskich żołnierzy w Europie, zgodzili się na stopniowe zmniejszanie obecności, ale pod warunkiem koordynacji z niemieckimi planami rozbudowy własnych zdolności. Jak dotąd – mimo nacisków podczas wizyty ministra obrony RFN Borisa Pistoriusa w Waszyngtonie latem ubiegłego roku – niewiele było widocznych konsultacji.
Generał Alexus Grynkewich, szef Dowództwa Europejskiego i naczelny dowódca sił sojuszniczych NATO w Europie (SACEUR), zeznał 12 marca przed senacką komisją ds. sił zbrojnych, że europejscy sojusznicy powinni być zdolni do przejęcia wiodącej roli w konwencjonalnej obronie kontynentu „do 2035 roku”, jednak jasno opowiadał się za pozostawieniem dotychczasowego poziomu sił USA w Polsce i w całej Europie.
Jednocześnie przestrzegał, że po zakończeniu wojny z Ukrainą 500 tysięcy zahartowanych w boju rosyjskich żołnierzy może zostać przegrupowanych, stanowiąc potencjalne zagrożenie militarne dla NATO.
Podobnie w Kongresie zeznawał też wiceminister obrony ds. politycznych Elbridge Colby. Odpowiadając na pytania kongresmenów mówił, że USA utrzymają poziom sił w Polsce.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ ap/
Artykuł Politico: Pentagon po raz pierwszy od dekad nie ujawni miejsc rozmieszczenia sił USA pochodzi z serwisu Nowy Dziennik.