W partii Polska 2050 można zaobserwować zjawiska podobne do tych, które były w innych efemerycznych ugrupowaniach – np. w Ruchu Palikota czy Kukiz’15 – powstałych wokół znanego lidera, a nie wokół zespołu jakichś wartości czy sposobu myślenia – ocenił w rozmowie z PAP politolog Bartłomiej Biskup.
W ubiegły poniedziałek Rada Krajowa Polski 2050 zadecydowała, że do 31 stycznia zostanie powtórzona II tura wyborów w partii, w której zmierzą się Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz – minister funduszy i polityki regionalnej, oraz Paulina Hennig-Kloska – minister klimatu i środowiska. Po raz pierwszy druga tura wyborów w Polsce 2050 odbyła się 12 stycznia. Głosowanie przeprowadzono online, z powodu problemów technicznych zostało ono unieważnione.
Obecny lider Polski 2050 Szymon Hołownia, który nie ubiega się o ponowny wybór, ocenił w poniedziałek, że proces walki o przywództwo między frakcją Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz i Pauliny Hennig-Kloski doprowadził ugrupowanie „na krawędź przepaści”. Zapowiedział, że w sytuacji „prywatyzacji” Polski 2050 przez frakcję jednej z nich opuści ugrupowanie.
Dezintegracja Polski 2050 przypomina losy, jakie wcześniej były udziałem podobnych ugrupowań powstałych wokół lidera o znanym nazwisku, który zdobył chwilową popularność i którego nazwisko stawało się elementem nazwy partii. Wcześniej powolny rozpad klubu parlamentarnego był udziałem przede wszystkim Ruchu Palikota i Kukiz’15. Do pewnego stopnia zjawiska takie można było zaobserwować w Samoobronie czy w Nowoczesnej.
Rozpad tych ugrupowań miał inny charakter niż rozłamy, do których dochodziło w dużych formacjach pod wpływem pogarszających się notowań lub słabego wyniku wyborczego. Rozłamy w AWS i Unii Wolności w 2001 roku, SLD w 2004 roku czy PiS w 2010 i 2011 roku odbywały się według podziału frakcyjnego lub środowiskowego i miały w większym lub mniejszym stopniu zorganizowaną formę.
Tymczasem rozpad ugrupowań stworzonych ad hoc wokół lidera o znanym nazwisku, o dość przypadkowym składzie, następował zwykle w sposób chaotyczny i niezorganizowany. Działacze tych ugrupowań, którzy weszli do Sejmu, odchodzili często pojedynczo z klubu parlamentarnego, stając się posłami niezrzeszonymi lub trafiając do różnych formacji.
Podobieństwa zjawisk widocznych w Polsce 2050 do tych obserwowanych w innych partiach potwierdza w rozmowie z PAP politolog z UW dr hab. Bartłomiej Biskup. – W poprzednich kadencjach Sejmu było kilka takich efemerycznych ugrupowań, których pojawienie się było reakcją na błędy największych partii, a które potem spalały się politycznie – zauważył politolog. Jak zaznaczył, formacje te bowiem albo nie miały odpowiedniej wyrazistości na scenie politycznej, albo pomysłu na istnienie, albo stawały się „przystawką”, wcześniej czy później skonsumowaną przez mające podobny elektorat większe ugrupowanie.
Według eksperta kłopoty formacji Hołowni wynikają też z przynależności do niej wielu osób bez politycznego doświadczenia, nieobytych z życiem partyjnym i rządzącymi nim regułami, często też osób różniących się zasadniczo w poglądach. – Polska 2050 to kolejna partia zebrana wokół lidera, a nie wokół zespołu jakichś wartości czy sposobu myślenia o polityce – podkreślił politolog.
Biskup zwraca uwagę, że dla takiego nowego ugrupowania trudniejsze jest funkcjonowanie w opozycji, zaś współrządzenie zawsze trochę spaja. Jak zauważył, Polska 2050 i tak dość długo przetrwała w opozycji, bo powstała po wyborach prezydenckich w 2020 roku i dotrwała do wyborów parlamentarnych w 2023 roku. Teraz jednak, wiele na to wskazuje, że formuła tego ugrupowania się wyczerpała i przeżywa ono kryzys mimo współrządzenia. Znaczenie mają zapewne słabe notowania w sondażach i słaby wynik Hołowni w wyborach prezydenckich.
W przeszłości podobnie potoczyły się losy np. Samoobrony z czasów, gdy była w opozycji i gdy współrządziła. Klub parlamentarny Samoobrony w IV kadencji (2001-2005), gdy znajdowała się ona poza układem władzy, stracił w czasie kadencji 22 posłów spośród 53, którzy weszli do Sejmu. Zjawisko takie nie miało jednak miejsca w następnej kadencji, gdy formacja Andrzeja Leppera współrządziła z PiS i LPR. Polityczny kres Samoobrony położyły dopiero przedterminowe wybory w 2007 roku, rozpisane w wyniku afery gruntowej, w których ugrupowanie to nie przekroczyło 5-procentowego progu wyborczego.
Rewelacją wyborów w 2011 roku był Ruch Palikota, który wprowadził do Sejmu 40 posłów. Jednak kolejne konflikty, które wybuchały w tym klubie, spowodowały, że pod koniec kadencji Twój Ruch (w międzyczasie zmieniono nazwę) miał w Sejmie tylko 11-osobowe koło parlamentarne. Janusz Palikot podejmował dramatyczne próby, by politycznie przetrwać, chciał porozumieć się z rządzącą PO, z której się wywodził, bezwarunkowo popierając np. powstały w 2014 roku w związku z wyjazdem Donalda Tuska do Brukseli rząd Ewy Kopacz. Bezpośrednio przed wyborami w 2015 r. porozumiewając się z SLD, z którym przez całą kadencję prowadził wojnę. Nie uratowało to tej formacji – współtworzona przez Twój Ruch i SLD Zjednoczona Lewica nie przekroczyła w 2015 roku 8-procentowego progu dla koalicji.
Do pewnego stopnia analogiczne były losy ugrupowania Kukiz’15, które powstało przed wyborami parlamentarnymi w 2015 r. na fali bardzo dobrego wyniku Pawła Kukiza w wyborach prezydenckich. W tamtych wyborach komitet ten uzyskał poparcie ponad 8 proc. głosów, co przełożyło się na 42 mandaty poselskie. Jednak następne lata, w których Paweł Kukiz w sposób nieczytelny dla wyborców meandrował między opozycją a rządzącym PiS, spowodowały, że pod koniec kadencji w klubie Kukiz’15 zasiadało zaledwie 16 posłów, a ci, którzy weszli z list Kukiza, tworzyli jeszcze trzy koła.
Kukiz z najbliższymi współpracownikami postanowił się ratować, zawierając w 2019 roku porozumienie wyborcze z PSL. Z list ludowców wprowadził do Sejmu w 2019 roku pięciu posłów. W 2023 roku w analogiczny sposób porozumiał się z PiS; w tych wyborach udało mu się wprowadzić do Sejmu tylko trzech posłów.
Nieco inne były losy Nowoczesnej Ryszarda Petru, utworzonej, tak jak formacja Kukiza, przed wyborami w 2015 roku. Nowoczesna w tamtych wyborach wprowadziła do Sejmu 28 posłów. Jednak różnica między tą formacją a ugrupowaniem Kukiza polegała na tym, że od początku Nowoczesna stała się twardą opozycją wobec rządzącego PiS, prezentując tę samą linię, co główne ugrupowanie opozycyjne w kadencjach 2015-2019 i 2019-2023, czyli Platforma Obywatelska. W efekcie, z upływem czasu (już bez Petru) Nowoczesna politycznie zjednoczyła się z Platformą, pod koniec VIII kadencji oraz w IX kadencji tworząc wspólny klub. W obecnej kadencji, pod koniec 2025 roku, Nowoczesna scaliła się formalnie w jedno ugrupowanie Koalicja Obywatelska. (PAP)
pś/ par/ mhr/
Artykuł Polska 2050 skończy jak Ruch Palikota i Kukiz’15? Politolog widzi podobieństwa pochodzi z serwisu Nowy Dziennik.