Rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier wyjaśnił w poniedziałek, że słowa komisarza UE ds. obrony Andriusa Kubiliusa o tym, że Unia powinna rozważyć utworzenie stałych sił zbrojnych liczących 100 tys. żołnierzy, to zaproszenie do dyskusji, a nie zapowiedź propozycji.
Kubilius poinformował, cytowany przez „Politico”, że Unia Europejska powinna rozważyć utworzenie stałych sił zbrojnych liczących 100 tys. żołnierzy oraz gruntowną przebudowę procesów politycznych regulujących kwestie obronności.
„Czy Stany Zjednoczone byłyby silniejsze militarnie, gdyby miały 50 armii na szczeblu stanowym zamiast jednej armii federalnej?” – powiedział w niedzielę na konferencji na temat bezpieczeństwa w Szwecji. „Pięćdziesiąt stanowych polityk obronnych i budżetów obronnych na szczeblu stanowym zamiast jednej federalnej polityki obronnej i budżetu obronnego?”
„Musimy zacząć inwestować nasze pieniądze w taki sposób, abyśmy mogli walczyć jako Europa, a nie tylko jako zbiór 27 narodowych armii bonsai” – dodał, zapożyczając sformułowanie od byłego szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrella.
Wyrażenie „armia bonsai” jest metaforycznym określeniem używanym w języku angielskim w odniesieniu do niedostatecznie silnych sił zbrojnych, które przypominają „ozdobę” zamiast skuteczną armię. Termin ten porównuje taką armię do miniaturowych drzewek bonsai, które są małe i dekoracyjne, ale nie mają realnej siły.
Kubilius podkreślił, że Europa mogłaby zamiast tego stworzyć – „jak Jean-Claude Juncker, Emmanuel Macron i Angela Merkel proponowali już 10 lat temu” – „europejską siłę militarną” liczącą 100 tys. żołnierzy.
Rzecznik Komisji, pytany o tę kwestię w poniedziałek w Brukseli, odparł, że słowa Kubiliusa, to „zaproszenie do dyskusji”, a nie zapowiedź propozycji legislacyjnej ze strony Komisji Europejskiej.
– Komisarz zaprasza do dyskusji i refleksji. Dlaczego? Bo oczywiście zidentyfikował (…) krytyczne luki w zdolnościach Unii Europejskiej i w sektorze obronnym, również w odniesieniu do żołnierzy – powiedział Regnier.
Unia Europejska nie ma własnej armii, ale od lat toczy się dyskusja o potencjalnym jej powołaniu, co jest tematem politycznie wrażliwym. Część sił politycznych w UE jest zdania, że taki ruch pogłębiłby federalizację Wspólnoty, a to ograniczyłoby suwerenność państw. Własna armia, to dla wielu krajów UE symbol niepodległości. Dla części państw, zwłaszcza wschodniej części UE, ważne są też relacje z USA i znaczenie NATO jako sojuszu obronnego.
Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)
luo/ mal/
Artykuł Powstanie „europejska armia”. Mowa o 100 tysiącach żołnierzy pochodzi z serwisu Nowy Dziennik.