Rozłam w Polsce 2050. Połowa posłów i senatorów utworzy nową formację

Paulina Hennig-Kloska poinformowała w środę, że politycy opuszczający klub Polski 2050 utworzą nowy klub parlamentarny o nazwie Centrum, do którego deklaracje przystąpienia złożyło 15 posłów oraz 3 senatorów. Odchodzący zapewniają, że pozostaną lojalni wobec koalicji 15 paździenika.

Minister klimatu i środowiska ogłosiła, że nowy klub parlamentarny, jaki będą tworzyć parlamentarzyści, którzy opuścili Polskę 2050, będzie nazywał się Centrum. Poinformowała, że deklaracje przystąpienia do klubu zgłosiło 15 posłów i 3 senatorów z dotychczasowego klubu Polski 2050. Oznacza to, iż pozostanie w nim 15 posłów, co jest minimalną liczbą pozwalającą na dalsze trwanie klubu parlamentarnego.

Do klubu parlamentarnego Centrum wejdą posłowie: Izabela Bodnar, Elżbieta Burkiewicz, Sławomir Ćwik, Rafał Kasprzyk, Paulina Hennig-Kloska, Rafał Komarewicz, Aleksandra Leo, Barbara Okuła, Barbara Oliwiecka, Ryszard Petru, Norbert Pietrykowski, Marcin Skonieczka, Mirosław Suchoń, Ewa Szymanowska i Żaneta Cwalina-Śliwowska oraz senatorowie: Grzegorz Fedorowicz, Piotr Masłowskiego i Jacek Trela. Ci ostatni współtworzyli dotychczas klub Senacki Trzecia Droga.

– Zakładamy klub parlamentarny, który będzie nazywał się Centrum, bo centrum to miejsce, gdzie spotykają się ludzie, w którym wypracowują dobre kompromisy i odnoszą sukcesy – oświadczyła Hennig-Kloska.

Zaznaczyła, że nowy klub chce, by Polska była w centrum ich pracy i uwagi. – Centrum to jest miejsce, w którym zdobywa się równowagę i stawia przeciwwagę do skrajności, których w Polsce mamy w ostatnich latach zdecydowanie za wiele – powiedziała.

Podkreśliła, że odejście z dotychczasowego klubu było niezwykle trudną decyzja, lecz jak zaznaczyła, wraz z odchodzącymi posłami i senatorami nie widzi przestrzeni do dialogu, partnerskiej współpracy i realizacji swoich postulatów w klubie Polski 2050. Dodała, że nowa struktura ma być miejscem, w którym politycy odzyskają przestrzeń do pracy i realizacji naszych postulatów z kampanii z 2023 r.

Hennig-Kloska zwróciła uwagę, że „linii podziału w klubie było bardzo wiele”. – Liczyliśmy na pewien dialog, który mógłby tę linię podziału przerwać i znaleźć drogę do współpracy, ale tej woli z drugiej strony nie było – powiedziała minister klimatu, dodając że właśnie z tego powodu zapadła decyzja o „aksamitnym rozwodzie”. – W nas byli przyjaciele, koledzy wrogów mieć na pewno nie będą – zaznaczyła.

Ministra klimatu przekazała też, że o utworzeniu nowego klubu poinformowała Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, a także premiera Donalda Tuska. Zaznaczyła, że premier nie mógł się dowiedzieć o nowym klubie z mediów.

– Zadeklarowaliśmy przy tym dalszą, lojalną współpracę – dodała. Zapowiedziała, że niebawem powinno dojść do rozmowy na temat umowy koalicyjnej. – Taki mamy plan, by jako podmiot wejść do koalicji 15 października – oświadczyła.

Pytana, co ze stanowiskami rządowymi po rozłamie w Polsce 2050, odparła, że będzie rozmawiać z premierem o udziale nowego klubu Centrum w rządzie. – Każdy klub, który jest uczestnikiem koalicji, musi mieć narzędzia do wykonywania pracy – dodała.

Hennig-Kloska pytana przez dziennikarzy, czy Joanna Mucha i Paweł Zalewski również dołączą do nowego klubu, Hennig-Kloska odparła, że nie ma takiej wiedzy. – Nie złożyli swoich deklaracji – powiedziała.

Zebrani na konferencji posłowie zapowiedzieli, że w przyszłym tygodniu na konferencji powiadomią o ukonstytuowaniu się klubu oraz o tym, jak będzie wyglądało jego prezydium.

Jak wskazał poseł Mirosław Suchoń, trwa proces rejestracji. – Za chwilę z pismem udamy się do marszałka Sejmu i poinformujemy go formalnie o tym, co się zadziało. Na tej liście jest piętnastu posłów i trzech senatorów. Na współpracę z nami zdecydował się także europarlamentarzysta Michał Kobosko – poinformował.

– To osoby, które twardo stąpają po ziemi, które słuchają swoich wyborców i chcą zmieniać nasze państwo w taki sposób, aby ono jak najlepiej odpowiadało na potrzeby dzisiejszego świata, jak i na oczekiwania obywateli – podkreślił Suchoń.

Cwalina-Śliwowska wyraziła nadzieję, że nowy klub zajmie się merytoryczną pracą nad postulatami a nie wewnętrznymi sporami. Podkreśliła, że na to liczą ich wyborcy.

Ewa Szymanowska z kolei podziękowała za dotychczasową współpracę Szymonowi Hołowni i kolegom, którzy pozostają w klubie Polski 2050. Zaznaczyła, że należy porzucić zwady, które powstały pomiędzy dotychczasowymi klubowymi kolegami.

Ryszard Petru dodał, że spodziewa się, że w najbliższym czasie do nowego klubu dołączą kolejni posłowie.

W minioną sobotę odbyła się Rada Krajowa Polski 2050, która zobowiązała członków partii, by do Zjazdu Krajowego zaplanowanego na 21 marca zaprzestali „eskalacji napięć”. Uchwała przyjęta tego dnia przez Radę przewiduje też zawieszenie postępowań dyscyplinarnych oraz powstrzymanie się od zmian personalnych w organach publicznych i samorządowych. Uchwała została źle przyjęta zwłaszcza przez część działaczy, którzy określili ją jako „kagańcową”.

W poniedziałek z członkostwa w partii zrezygnował europoseł, b. lider Polski 2050 Michał Kobosko, a także Anna Radwan-Röhrenschef, która do września ubiegłego roku pełniła rolę wiceministry spraw zagranicznych z ramienia Polski 2050. Swoje odejście z partii ogłosiła jeszcze w sobotę posłanka Cwalina-Śliwowska.

We wtorek z partii odszedł wiceszef MON Paweł Zalewski. „Niestety po odejściu Polski 2050 od wartości, które głosiliśmy w Trzeciej Drodze, nie jestem w stanie ich wypełniać” – napisał na X Zalewski. Zapowiedział, że pozostanie posłem niezrzeszonym.

Istotą sporu w Polsce 2050 była kwestia zmian w klubie parlamentarnym. Frakcja popierająca Hennig-Kloskę w wyborach na przewodniczącego chciała odwołać szefa klubu Pawła Śliza i jego zastępcę Bartosza Romowicza, oskarżanych o różnego rodzaju manipulacje. Frakcja ta ma większość, ale najpierw klub musiałby zmienić regulamin, bo zakłada on, że do odwołania władz klubu potrzebna jest większość 3/5. Zwolennicy Hennig-Kloski chcieli więc doprowadzić do posiedzenia klubu, zmian w regulaminie i zmian w kierownictwie. Jednak po sobotniej uchwale Rady Krajowej nie było to możliwe.(PAP)

amk/ iwo/ kkr/ akr/ kmz/ ugw/

Hołownia: do rozłamu w Polsce 2050 doprowadziła nienawiść do przewodniczącej partii

Były lider Polski 2050 Szymon Hołownia ocenił, że do rozłamu w Polsce 2050 i utworzenia nowego klubu Centrum doprowadziła nienawiść do przewodniczącej partii Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Zapewnił, że nadal będzie członkiem klubu Polska 2050.

W środę minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska ogłosiła, że grupa kilkunastu parlamentarzystów opuściła Polskę 2050 i utworzy nowy klub parlamentarny Centrum. Łącznie akces do nowego klubu zgłosiło 15 posłów (w tym jedna posłanka niezrzeszona) i 3 senatorów.

Hołownia przypomniał, że jako założyciel Polski 2050 zapraszał do współpracy poszczególnych działaczy, którzy dziś odchodzą z klubu i partii Polska 2050, akceptował ich nazwiska na listach wyborczych „na biorących miejscach”.

– Pamiętam, jakie walki toczyłem, również z koalicjantami o to, żeby znalazło się miejsce na listach wyborczych dla Piotra Masłowskiego, dla Ewy Szymanowskiej, dla Aleksandry Leo, dla innych, którzy dzisiaj mówią „dziękujemy, odchodzimy”. W zasadzie nie mówią: „dziękujemy, odchodzimy”, bo ze mną nikt z nich o tym nie rozmawiał – stwierdził Hołownia. Dodał, że czuje się też oszukany przez Hennig-Kloskę. Podkreślił, że w rozmowach z koalicjantami wielokrotnie bronił ministrę w różnych kryzysowych sytuacjach.

Przyznał, że rozłam w Polsce 2050 boli go i „rozdziera mu serce”. Jego zdaniem, do rozłamu doprowadziła nienawiść do wybranej w demokratycznych wyborach przewodniczącej partii Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.

– Ta grupa rozłamowców, która opuściła dziś Polskę 2050 pod wodzą Pauliny Hennig-Kloski, nie odchodzi z tego powodu, że ma inne pomysły na politykę, (…) ma inny program. Powód ich odejścia jest jeden: nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. (…) To nienawiść do wybranej w demokratycznych wyborach przewodniczącej, doprowadziła do tego dzisiejszego podziału – ocenił.

Oświadczył, że „rozłamowcy pod wodzą Pauliny Hennig-Kloski” z automatu tracą miejsca w ciałach statutowych Polski 2050.

– Przestają być członkami partii. Idą w przestrzeń, w której będą klubem parlamentarnym. Nie mając partii, nie mając żadnego organicznego podłoża, będąc zawieszeni tylko na parlamentarnej aktywności. To im wystarczy do tego, żeby negocjować z premierem (…), ale to z całą pewnością nie wystarczy, żeby w wyborach w 2027 roku być czymś więcej niż wypełniaczem list Koalicji Obywatelskiej – uważa Hołownia.

Wicemarszałek Sejmu zapewnił, że pozostaje w Polsce 2050, która była jego pierwszą partią. – Klub mamy nadal (…), jest w nim co najmniej – to wiemy na pewno – 15 posłów, jeden senator – powiedział.

– Spodziewam się, że jak już ten kurz bitewny opadnie, to kolejne osoby jednak pójdą po rozum do głowy i zaczną z powrotem tam, gdzie jest Polska 2050, dołączać – dodał Hołownia.

Hołownia ocenił też, że parlamentarzyści, którzy zdecydowali się odejść z klubu Polska 2050, to osoby, które jeszcze nie przegrały w życiu politycznym. – Uważam, że to ich ogromny polityczny błąd, za który zapłacą – powiedział.

Stwierdził również, że sam popełnił błąd, oddając przywództwo w partii. – Nie wiedziałem jeszcze wtedy, kto będzie przewodniczącym – dodał.

W drugiej turze wyborów w Polsce 2050 o przywództwo w partii ubiegały się Paulina Hennig-Kloska i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.(PAP)

kmz/ andr/ ugw/ ktl/

Artykuł Rozłam w Polsce 2050. Połowa posłów i senatorów utworzy nową formację pochodzi z serwisu Nowy Dziennik.

Może Ci się spodobać