Wysyłanie wojska do Gazy nie jest warunkiem uczestnictwa w Radzie Pokoju – zapewnił PAP rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, komentując falę wpisów w sieci na ten temat. Premier Donald Tusk zapowiedział, że Polska nie wyśle wojsk do Gazy. Z doniesień medialnych wynika, że takie plany deklaruje m.in. Indonezja.
W czwartek w Waszyngtonie ma dojść do inauguracji zainicjowanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa Rady Pokoju ds. Strefy Gazy.
Premier Donald Tusk oświadczył we wtorek, że polski rząd „nie przewiduje w tych okolicznościach i warunkach uczestnictwa w Radzie Pokoju”, zaś ewentualna wizyta w Waszyngtonie przedstawiciela prezydenta będzie miała charakter obserwacyjny. Szef rządu zapewnił też, że „Polska na pewno nie zamierza i nie wyśle polskich żołnierzy do Strefy Gazy”, nie jest także zainteresowana współfinansowaniem przedsięwzięć deweloperskich na terenie Gazy.
W poniedziałek w sieci pojawiło się wiele wpisów, że w razie wejścia do Rady Pokoju Polska będzie zobowiązana do wysłania polskich żołnierzy do Strefy Gazy, „do realizowania interesów Trumpa”. W myśl tych wpisów, członkowie Rady Pokoju byliby zobowiązani do zaangażowania w Strefie Gazy tysięcy żołnierzy. Miał o tym informować sam prezydent Trump.
– Na razie nas nie ma w Radzie Pokoju, a zatem nie mamy żadnych podstaw do tego, by wypowiadać się na temat tego, jakie mogłaby Polska podejmować decyzje, gdyby w tej Radzie Pokoju była – powiedział PAP rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, komentując te informacje.
Dodał, że członkostwo w Radzie Pokoju nie wiąże się z koniecznością wysłania wojska za granicę. – Członek rady nie ma obowiązku złożenia deklaracji o wysłaniu wojska do Strefy Gazy – podkreślił, powołując się m.in. na Kartę Rady Pokoju.
Zresztą ewentualna decyzja o wysłaniu polskich żołnierzy za granicę jest obwarowana wieloma warunkami natury prawnej. Jak wyjaśnił PAP konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski, z punktu widzenia prawa procedura jest następująca: Rada Ministrów występuje z wnioskiem o wysłanie żołnierzy za granicę w konkretnych celach określonych w ustawie, a prezydent wydaje w tej sprawie postanowienie, kontrasygnowane przez prezesa Rady Ministrów.
– Ewentualne użycie sił zbrojnych poza granicami kraju wymaga współdziałania obu sprawujących władzę wykonawczą organów konstytucyjnych, to znaczy Prezydenta i Rady Ministrów – zaznaczył konstytucjonalista. Piotrowski powołał się np. na postanowienie prezydenta Nawrockiego z 17 grudnia ub. roku, o przedłużeniu do 30 czerwca 2026 użycia sił polskiego kontyngentu wojskowego m.in. w Republice Iraku. – Ono zostało wydane za kontrasygnatą premiera Tuska – zwrócił uwagę.
Prezydent Trump ogłosił w niedzielę na platformie społecznościowej Truthsocial, że członkowie Rady Pokoju zadeklarowali m.in. przeznaczenie tysięcy żołnierzy do Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych i lokalnej policji „aby zapewnić bezpieczeństwo i pokój mieszkańcom Gazy”.
Z doniesień medialnych wynika, że jak dotąd taką deklarację złożyły m.in. Indonezja, Maroko, Albania i Grecja. Te trzy ostatnie kraje wymienia dziennik Jerusalem Post. Według singapurskiego Channel NewsAsia (CNA) Indonezja jako pierwsza wyśle do Gazy na początku kwietnia tysiąc żołnierzy. Ma to być według ministerstwa spraw zagranicznych tego kraju misja stricte humanitarna, a nie bojowa, działająca w ramach Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych. Według tego samego źródła w czerwcu br. do pierwszego tysiąca indonezyjskich żołnierzy w Gazie ma dołączyć kolejne 7 tysięcy.
Rzecznik prezydenta Nawrockiego zapewnił także, iż członkowie Rady Pokoju nie mają obowiązku wpłacania miliarda dolarów na poczet członkostwa, a takie informacje pojawiły się wcześniej w sieci. – Sam fakt przystąpienia do rady nie wiąże się z obowiązkiem wpłaty miliarda dolarów – zauważył.
Z jednego z artykułów Karty Rady Pokoju, ujawnionej 18 stycznia br. przez dziennik Times of Israel wynika, że „każde Państwo Członkowskie pełni funkcję Członka przez okres nie dłuższy niż trzy lata od wejścia w życie niniejszej Karty, z zastrzeżeniem odnowienia przez Przewodniczącego”. „Trzyletni okres członkostwa nie ma zastosowania do Państw Członkowskich, które wpłacą na rzecz Rady Pokoju środki pieniężne w wysokości ponad 1 mld dolarów w ciągu pierwszego roku od wejścia w życie Karty” – głosi karta.
W listopadzie 2025 roku Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję nr 2803, w której poparła plan Trumpa mający na celu zakończenie konfliktu w Strefie Gazy, w tym utworzenie „Rady Pokoju” jako administracji przejściowej dla Strefy Gazy.
Rezolucja upoważniła Radę między innymi do koordynowania odbudowy Strefy Gazy, nadzorowania administracji przejściowej oraz koordynowania dostaw pomocy humanitarnej. Upoważniła ją również do utworzenia Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych działających pod kierownictwem Rady. W rezolucji stwierdzono, że jej mandat ogranicza się wyłącznie do Strefy Gazy i obowiązuje do 31 grudnia 2027 roku, a także że musi ona co sześć miesięcy składać Radzie Bezpieczeństwa ONZ raporty z postępów.
Ceremonia podpisania Karty Rady odbyła się pod koniec stycznia w Davos i wzięli w niej udział przywódcy 17 krajów. Prezydent Trump pochwalił się w niedzielę na Truthsocial, że członkowie rady zadeklarowali już wkład w wysokości ponad 5 mld dolarów na pomoc humanitarną i odbudowę Strefy Gazy. Jednak według szacunków Banku Światowego i ONZ z października ub. roku odbudowa Gazy będzie kosztować ponad 70 mld dolarów. Ze Strefy Gazy trzeba usunąć ponad 61 milionów ton gruzu, a 84 proc. całkowitej infrastruktury zostało zniszczone, a w niektórych obszarach, takich jak miasto Gaza, nawet 92 proc.
Anna Gwozdowska (PAP)
agw/ pś/ mhr/
Artykuł Rząd sieje panikę ws. Rady Pokoju? „Warunkiem członkostwa nie jest wysłanie wojsk do Gazy” pochodzi z serwisu Nowy Dziennik.