Setki osób zebrały się w ten weekend na Washington Square Park w Nowym Jorku, aby wyrazić poparcie dla protestujących Irańczyków, a zarazem sprzeciw wobec teokratycznych władz w Teheranie. Według amerykańskich aktywistów liczba ofiar demonstracji w Iranie sięga prawie 4 tys. zabitych. Sam reżim Republiki Islamskiej mówi o „kilku tysiącach”.
W demonstracji wzięła udział m.in. Lemor Balter z Women Life Freedom NYC. Ona oraz inni demonstranci podkreślali swój sprzeciw wobec ajatollahów, Korpusu Strażników Rewolucji (IRGC) oraz irańskiemu duchowieństwu na szczytach władzy, które – jak stwierdzili – zabija swoich obywateli.
Najnowsze szacunki amerykańskich aktywistów mówią o 3766 ofiarach śmiertelnych trwających w Iranie protestów. Wcześniejsze dane z tego samego źródła mówiły o nieco ponad 3300 zabitych. Całkowita liczba ofiar może być jeszcze wyższa – dorównywać lub nawet przekraczać liczbę zabitych podczas rewolucji islamskiej w 1979 roku (szacunki mówią 3000 ofiar „lub znacznie więcej”).
Irańskie władze nie podały dokładnej liczby ofiar. Najwyższy Przywódca Ali Chamenei mówił o „kilku tysiącach” zabitych, ale za wybuch protestów obwinił USA.
Demonstranci w Nowym Jorku wezwali prezydenta Donalda Trumpa do działania i wsparcia Irańczyków, krytykując brak poparcia z jego strony dla Rezy Pahlawiego – syna ostatniego szacha Iranu – który mógłby przewodzić transformacji tego kraju z powrotem do monarchii. Trump stwierdził w ostatnich dniach, że „nadszedł czas” na zmianę władzy w Teheranie.
Red. JŁ
Artykuł Setki nowojorczyków wyraziły solidarność z protestującymi Irańczykami pochodzi z serwisu Nowy Dziennik.