Rosja zamierza opublikować w niedzielę sfałszowane dokumenty dotyczące wydarzeń z czasów II wojny światowej, a w szczególności na Wołyniu, w celu pogorszenia relacji Ukraina-Polska – stwierdził w sobotę szef ukraińskiego rządowego Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji (CPD) Andrij Kowałenko.
„Dyrektor FSB (Federalnej Służby Bezpieczeństwa) Rosji (Aleksandr) Bortnikow odpowiada obecnie za rosyjskie operacje (dez)informacyjne, których celem jest skłócenie Polski i Ukrainy. Funkcjonariusze FSB planują 5 lipca opublikować sfałszowane dokumenty dotyczące wydarzeń z okresu II wojny światowej, a konkretnie tragedii wołyńskiej, aby spróbować osłabić relacje polsko-ukraińskie” – napisał Kowałenko w komunikatorze Telegram.
Jak twierdził, rosyjskie media państwowe otrzymały już polecenie, by jak najszerzej nagłaśniać i rozpowszechniać nieprawdziwą narrację w przestrzeni informacyjnej.
Tłem dla ostrzeżenia ukraińskiego ośrodka zwalczającego dezinformację jest zaogniony w ostatnim czasie spór między Polską a Ukrainą o kwestie historyczne, w tym o upamiętnienie Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i związanych z nią postaci, czyli odpowiedzialnych za ludobójstwo na Polakach przeprowadzone w latach 1943-1945 na Kresach Wschodnich II RP.
Pod koniec maja prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał imię „Bohaterów UPA” jednej z jednostek wojskowych w swym kraju. Decyzja ta wywołała falę krytyki w Polsce. Prezydent Karol Nawrocki 19 czerwca poinformował, że zdecydował o odebraniu Zełenskiemu najwyższego polskiego odznaczenia – Orderu Orła Białego, który Zełenski odesłał dzień później kurierem do Warszawy.
UPA pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Według polskich historyków w lipcu 1943 r. oddziały tej nacjonalistycznej organizacji ukraińskiej przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu, co stało się kulminacją ludobójstwa – Rzezi Wołyńskiej.
Wielu ukraińskich historyków i polityków twierdzi jednak, że tamte wydarzenia to tylko „element szerszego konfliktu polsko-ukraińskiego”, za który odpowiedzialność ponosiły obie strony. Jednocześnie w ukraińskiej pamięci historycznej Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i UPA, która była jej podporządkowana, są postrzegane jako symbole walki o niepodległość oraz powojennego oporu przeciw Związkowi Radzieckiemu.
W piątek o polsko-ukraińskich relacjach rozmawiali w Warszawie wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski z ministrem spraw zagranicznych Ukrainy Andrijem Sybihą.
W sobotę premier Donald Tusk powiedział podczas konferencji prasowej w Kleczewie (Wielkopolska), że Polska oczekuje od Ukrainy pierwszego kroku po „nieszczęsnej decyzji” prezydenta Zełenskiego. Poinformował, że odebrał „kilka sygnałów” od byłych i aktualnych polityków ukraińskich, m.in. od byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki.
– Były prezydent Ukrainy (…) zwrócił się do mnie z bardzo serdecznym apelem, listem, żebyśmy spróbowali popracować wspólnie nad tą przeszłością i starać się spowodować, żeby przeszłość nie rządziła przyszłością, że jeśli przeszłość będzie rządziła nami, to przyszłość nie będzie prosta – twierdził Tusk.
Artykuł Śmiech na sali. Ukraina ostrzega przed rosyjską dezinformacją ws. Rzezi Wołyńskiej pochodzi z serwisu NCZAS.INFO.