Szósty dzień wojny w Iranie. Teheran uderzył w Azerbejdżaniu, Baku mobilizuje siły

Szósty dzień trwa wojna Izraela i USA przeciwko Iranowi, który przeprowadza akcje odwetowe i w czwartek dronami zaatakował szkołę i lotnisko w należącej do Azerbejdżanu eksklawie Nachiczewańskiej Republice Autonomicznej. Rannych zostało czworo cywilów.

Irańskie wojsko zaprzeczyło, jakoby wystrzeliło drony w stronę Azerbejdżanu – podały irańskie media. Ministerstwo spraw zagranicznych w Baku ze swojej strony wezwało ambasadora Iranu Modżtabę Demirczilu. Następnie prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew ogłosił postawienie sił zbrojnych w stan gotowości.

 

Według portalu Times of Israel izraelska operacja przeciwko Iranowi jest planowana na co najmniej kolejny tydzień lub dwa. Celem działań Izraela ma być „systematyczna degradacja” irańskiego reżimu i jego zdolności militarnych. Minister wojny USA Pete Hegseth, w rozmowie z izraelskim ministrem obrony Israelem Kacem, wezwał Izrael do utrzymania nacisku militarnego na Iran.

 

Z kolei portal Politico napisał, że Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) zwróciło się do Pentagonu o dodatkowe wsparcie wywiadowcze operacji przeciwko Iranowi przez co najmniej 100 dni, a możliwe, że nawet do września.

 

Iran ze swojej strony zapowiedział, że Stany Zjednoczone „gorzko pożałują” precedensu, jaki stworzyły, zatapiając poprzedniego dnia irańską fregatę u wybrzeży Sri Lanki. W środę co najmniej 87 osób zginęło, 32 odniosły obrażenia, a 61 uważa się za zaginione w wyniku uderzenia torpedowego amerykańskiego okrętu podwodnego w irański okręt wojenny IRIS Dena z około 180 członkami załogi na pokładzie.

 

„Stany Zjednoczone dopuściły się zbrodni na morzu, 2000 mil od wybrzeży Iranu” – napisał irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi na platformie X. Z kolei Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) poinformował o ataku na amerykański tankowiec w północnej części Zatoki Perskiej. W komunikacie powiadomiono, że jednostka stanęła w ogniu.

 

W obliczu ataków Iranu premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer ogłosił, że wyśle cztery dodatkowe myśliwce Typhoon do Kataru oraz śmigłowce i sprzęt do zwalczania dronów na Cypr. Podkreślił jednak, że podtrzymuje decyzję o tym, by W. Brytania nie brała udziału w amerykańsko-izraelskich nalotach na Iran.

 

Ataki Iranu na kraje Zatoki Perskiej potępili we wspólnym oświadczeniu ministrowie spraw zagranicznych krajów UE oraz państw Zatoki. Wezwano Teheran do natychmiastowego zaprzestania wrogich działań i zgodzono się, że zaatakowane państwa mają prawo do podjęcia wszelkich niezbędnych środków w celu obrony.

 

Irańska państwowa agencja prasowa Tasnim podała, że w trwających od 28 lutego atakach na Iran zginęło 1230 osób. Nie wyjaśniono, czy dane te odnoszą się wyłącznie do cywilów, czy również do wojskowych. Z kolei według HRANA (Amerykańskiej Agencji Informacyjnej Aktywistów Praw Człowieka), od rozpoczęcia wojny do środy o godz. 17 w Nowym Jorku (godz. 23 w Warszawie) łączna liczba zgłoszonych ofiar śmiertelnych wśród cywilów wyniosła 1114, w tym 183 dzieci, w większości poniżej 10. roku życia.

 

Z powodu wojny niemal nad całym Bliskim Wschodem nadal ograniczony jest ruch lotniczy, co uniemożliwia szybką ewakuację przebywających tam obywateli innych państw, w tym powrót turystów, którzy utknęli w tym regionie.

 

Ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich udało się wydostać grupie Polaków. Byli oni wśród 170 pasażerów z kilku krajów na pokładzie czarterowego samolotu linii FlyDubai, który rano wylądował w Wilnie. Wkrótce do Polski powinna przylecieć też inna duża grupa Polaków, bowiem w czwartek na Bliski Wschód wyleciały z Polski dwa samoloty wojskowe Boeing 737 w ramach ogłoszonego w środę przez premiera Donalda Tuska postanowienia o użyciu Polskiego Kontyngentu Wojskowego Bliski Wschód w działaniach ewakuacji polskich obywateli przebywających w Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, Egipcie, Izraelu, Katarze, Kuwejcie, Omanie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

 

Część próbujących wydostać się z Bliskiego Wschodu polskich obywateli jest w Omanie, a ich transport do kraju odbędzie się specjalnym lotem medycznym. – O 5.40 czasu lokalnego z Dubaju wyruszyły trzy autokary z naszymi obywatelami, którzy wrócą do kraju specjalnym lotem medycznym. Pod opieką polskiej służby konsularnej bezpiecznie przekroczyli granicę emiracko-omańską i są już w Omanie. Wkrótce przy wsparciu Wojska Polskiego wyruszą w dalszą drogę do domu – przekazał rzecznik MSZ Maciej Wewiór.

 

Wewiór w czwartek poinformował też, że do końca środy do Polski przyleciało 11 samolotów, którymi łącznie z Bliskiego Wschodu wróciło 2263 pasażerów. Podkreślił, że na ten moment resort nie ma żadnych informacji, aby jakikolwiek polski obywatel ucierpiał w związku z działaniami zbrojnymi na Bliskim Wschodzie

 

Szefowa dyplomacji Unii Europejskiej Kaja Kallas zapewniła, że z Bliskiego Wschodu organizowana jest ewakuacja obywateli państw UE, a Komisja Europejska odpowiada za koordynowanie działań służb konsularnych. – Naszym priorytetem jest bezpieczeństwo naszych obywateli, którzy obecnie przebywają w regionie – powiedziała Kallas.

 

W czwartek Biuro Mediów w Abu Zabi poinformowało, że wznowiono ograniczoną liczbę lotów pasażerskich z międzynarodowego lotniska Zajed w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Ograniczoną liczbę operacji wznowiono również na innych lotniskach w ZEA, w tym w Dubaju, Szardży i Ras al-Chajmie – głównie dla pasażerów z potwierdzonymi rezerwacjami i lotów ewakuacyjnych. (PAP)

 

zm/ mal/

Artykuł Szósty dzień wojny w Iranie. Teheran uderzył w Azerbejdżaniu, Baku mobilizuje siły pochodzi z serwisu Nowy Dziennik.

Może Ci się spodobać