Włoski dziennik „Corriere della Sera”, relacjonując spotkanie Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim podkreślił, że prezydent USA „ostudził” zapał ukraińskiemu przywódcy w sprawie pocisków Tomahawk. Według gazety broń nie jest jedynym problemem, bowiem Kijów nie ma pieniędzy na zakup gazu za granicą.
Na łamach włoskiego dziennika podkreślono: „Pociski, sankcje i pieniądze. Zełenski wiedział, że potrzebuje tego wszystkiego, kiedy wchodził do Białego Domu na spotkanie z Donaldem Trumpem. Ale intencja gospodarza, by zakończyć wojnę na Ukrainie tak, jak w Strefie Gazy, bez względu na to, co to oznacza, zmusza po raz kolejny przywódcę z Kijowa do stonowania nadziei”.
Za wymowne gazeta uznała słowa ukraińskiego prezydenta po piątkowym spotkaniu: „Zaczynamy się rozumieć”.
„Oczywiście – dodano – relacje poprawiły się od katastrofy (w Białym Domu-PAP) w lutym, bo teraz Trump nawet komplementował swojego gościa za jego wygląd”.
„A jednak wciąż nie ma śladu pocisków dalekiego zasięgu Tomahawk, które są potrzebne ukraińskiemu wojsku do ataków w głąb Rosji na fabryki i infrastrukturę. Trump nie zgadza się, bo wie, że wtedy Putin nie pokazałby się w Budapeszcie” – stwierdziła autorka artykułu w „Corriere della Sera”.
W dzienniku zaznaczono także, że Zełenski spotkał się z przedstawicielami amerykańskich producentów Tomahawków i Patriotów próbując zaproponować w zamian ukraińskie drony.
„Ale tak długo, jak zwierzchnik najpotężniejszej armii świata nie da zielonego światła, Kijów nie może zrobić więcej od tego, co robi” – brzmi konkluzja.
Według gazety Zełenski musi rozwiązać kryzysową sytuację energetyczną przed nadchodzącą zimą, która ma ogromny wpływ na ludność cywilną. Przypomniano, że w czwartek, drugi dzień z rzędu, w całym kraju zostały wprowadzone przerwy w dostawach prądu z powodu rosyjskich ataków na infrastrukturę.
Ukraina potrzebuje 2 miliardów euro na zakup gazu za granicą; ale tych pieniędzy kraj po trzech i pół roku wojny nie ma – dodano.
W relacji z Waszyngtonu mowa jest i o tym, że Zełenski chce przekonać Stany Zjednoczone, by bardziej zaangażowały się w wywieranie większej presji ekonomicznej na Rosję.
Jak zauważono, chociaż przywódca większości w amerykańskim Senacie John Thune przekazał, że głosowanie nad pakietem sankcji powinno odbyć się w ciągu najbliższego miesiąca, szczyt w Budapeszcie może znów oddalić te plany.
Przede wszystkim jednak przywódcy Ukrainy potrzebne jest zawieszenie broni – zaznaczono w artykule.
Ponadto zwrócono uwagę, że Trump pozostawił otwartą możliwość udziału ukraińskiego przywódcy w następnym szczycie z Putinem.
„Lecz podróż do Budapesztu oznaczałaby dla Kijowa takie ugięcie się przed Moskwą, jak oddanie terytoriów, także tych, których jej armia nie zdobyła. To zbyt duże upokorzenie nie tylko z historycznych powodów” – stwierdzono w komentarzu.
To nawiązanie do tego, że właśnie w stolicy Węgier w 1994 roku Ukraina podpisała memorandum w sprawie rozbrojenia, co Kreml wykorzystał dokonując aneksji Krymu w 2014 roku i inwazji na kraj w 2022 roku.
„Ale przede wszystkim byłby to irracjonalny krok, bo Putin dalej domaga się kontroli na froncie pokazując, że tak naprawę nie chce zakończenia walk. W rzeczywistości sprawy można określić tylko w jeden sposób: impas” – konstatuje włoski dziennik.
Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)
sw/ zm/
Artykuł Trump ostudził zapał Zełenskiego, nie ma śladu pocisków Tomahawk pochodzi z serwisu Nowy Dziennik.