Szef ukraińskiego MSZ Andrij Sybiha w wypowiedzi z 21 czerwca 2026 roku oskarżył prezydenta Karola Nawrockiego o „zburzenie pozytywnych osiągnięć” w relacjach polsko-ukraińskich i nazwał go „burzycielem”, który działa na korzyść Moskwy. Twierdzi, że Ukraina „zawsze miała konstruktywne podejście”, jest wdzięczna za polską pomoc i gotowa do dialogu, a historycy powinni zajmować się trudnymi kartami przeszłości. W rzeczywistości jednak to strona ukraińska prowokowała eskalację i konsekwentnie odrzucała polskie gesty oraz konkretne propozycje wyjścia z kryzysu.
Kulisy dyplomacji
Decyzja o nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA” zapadła pod koniec maja 2026 roku. Była to wyraźna prowokacja wobec Polski, z której nastawienia do ludobójców z UPA władze Ukrainy świetnie zdaja sobie sprawę. Zamiast natychmiastowego ostrego konfliktu, polska strona dała Ukrainie czas na reakcję. Jak wynika z artykułu Zbigniewa Parafianowicza dla portalu WP.pl z 17 czerwca 2026 roku, prezydent Nawrocki czekał na telefon od Zelenskiego i na gest w sprawie ekshumacji ofiar ludobójstwa na Wołyniu. Planowano rozmowę, podczas której Ukraina miała otworzyć „znaczną liczbę miejsc” dla polskich ekip poszukiwawczych.
Podczas wizyty w Warszawie szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego Kyryła Budanowa strona polska zaproponowała konkretne, kompromisowe rozwiązania: przeniesienie jednostki pod skrzydła HUR lub SBU (bez cofania decyzji Zełenskiego) albo wspólną polsko-ukraińską deklarację historyczną wzorowaną na porozumieniu polsko-izraelskim z 2018 roku. Miała ona powołać wspólną komisję ds. bolesnych nazw i oddzielić kwestię ekshumacji od upamiętnień. Budanow apelował o czas na deeskalację. Polska spełniła swoją część – dała Ukraińcom przestrzeń do namysłu. Ukraińska strona jednak nie podjęła żadnych działań.
Według wpisu ukraińskiego blogera Mirosława Oleszko z 20 czerwca 2026 roku (opartego m.in. na relacjach byłego deputowanego Ihora Mosijczuka), Zelenski kategorycznie odmówił nawet przekazania sporu w ręce historyków obu narodów. Miał wówczas powiedzieć wprost: „Pieprzyć Polskę i Polaków”.
Sybiha kłamie i oskarża prezydenta Nawrockiego
Szef ukraińskiego MSZ Andrij Sybiha w sobotę 21 czerwca zapewnił, że „Ukraina nie chciała napięcia”, „zawsze miała konstruktywne podejście” i „była wdzięczna za pomoc”.
– Zawsze mieliśmy konstruktywne podejście, ceniliśmy nasze relacje z Polską, byliśmy wdzięczni za pomoc, którą (od Polski – PAP) otrzymywaliśmy – powiedział Sybiha cytowany przez Polką Agencję Prasową. – Nawrocki stał się burzycielem tych pozytywnych osiągnięć, które udało nam się wypracować w ostatnim czasie. Nie bez powodu otrzymuje oklaski z Moskwy – dodał Sybiha.
Te słowa mijają się z prawdą. To właśnie ukraińska strona odmówiła dialogu historycznego, który sama wcześniej sugerowała swoim historykom, i zignorowała polskie propozycje kompromisu. Ukraina konsekwentnie burzyła stosunki z Polską. Zamiast telefonu od Zelenskiego przyszedł kurier z odesłanym orderem. Zamiast gestu pojednania – masowe zrzeczenie się polskich odznaczeń przez Sybihę, Budanowa, Bodnara i byłych prezydentów Kuczmę, Juszczenkę oraz Poroszenkę. To wygląda na skoordynowaną eskalację, a nie reakcję na „zniewagę”.
– Zniewaga wobec prezydenta Ukrainy dotyczy nie tylko orderów. Chodzi o zniewagę ukraińskiego żołnierza, ukraińskiego narodu i naszego prawa do posiadania własnej historii. Nie będziemy tego tolerowali – zapowiedział Sybiha.
To kolejna bzdura, którą dokładnie wyjaśnił prezydent Nawrocki w swoim uzasadnieniu decyzji o odebraniu Orderu Orła Białego Zelenskiemu. Nawrocki wyraził szacunek dla walczącego narodu Ukraińskiego i zapowiedział, że kwestie pomocy dla Ukrainy są poza sporem i będą kontynuowane.
Sybiha twierdzi również, że „żaden prezydent innego państwa nie będzie nam dyktował naszej historii” i że Ukraina będzie odpowiadać „w sposób symetryczny”.
– Żaden prezydent innego państwa nie będzie nam więcej dyktował naszej historii – dodał. – Będziemy odpowiadać w sposób symetryczny na wszystkie działania, zwłaszcza jeśli będą to kroki nieprzyjazne i lekceważące wobec naszego kraju. Czas ich ignorowania już minął – uprzedził ukraiński minister.
Polska nie dyktuje historii – reaguje na gloryfikację organizacji odpowiedzialnej za ludobójstwo na Wołyniu i domaga się elementarnego szacunku oraz ekshumacji zamordowanych rodaków. To Ukraina, nadając imię „Bohaterów UPA” jednostce wojskowej, weszła w symboliczny konflikt z polskim społeczeństwem i jego wrażliwością historyczną.
Odpowiedzialność za jego wywołanie konfliktu polsko-ukraińskiego i jego podgrzewanie spoczywa przede wszystkim na stronie ukraińskiej – od prowokacyjnej decyzji Zelenskiego, przez odmowę kompromisów i dialogu historyków, po dzisiejszą retorykę Sybihy, która odwraca kota ogonem i przedstawia Polskę jako agresora. Prawda jest inna: to Kijów zaczął konfrontację, a potem odrzucił wszystkie polskie propozycje wyjścia z impasu. Wszystko wskazuje na to, że działania Ukraińców są zaplanowane i konsekwentnie realizowane.
Zelenski: „Niech spier… i Polska, i Polacy!” Kulisy polsko-ukraińskiego sporu
Artykuł Ukraina idzie na ostry konflikt z Polską. Sybiha kłamie w żywe oczy i oskarża prezydenta Nawrockiego pochodzi z serwisu NCZAS.INFO.