USA zbombardowały irańską wyspę Chark. To był „strzał ostrzegawczy”

Irańskie siły zbrojne zagroziły w sobotę, że „obrócą w popiół” instalacje energetyczne na Bliskim Wschodzie powiązane z Waszyngtonem – przekazała agencja AFP. To zapowiedź odwetu, w związku ze zbombardowaniem przez amerykańskie siły wyspy Chark, gdzie znajduje się ważny terminal naftowy.

„Wszystkie instalacje naftowe, gospodarcze i energetyczne należące do firm z regionu, będących częściowo własnością USA lub współpracujących ze Stanami Zjednoczonymi, zostaną natychmiast zniszczone i obrócone w popiół” – oświadczył rzecznik Centralnej Kwatery Głównej, cytowany przez państwowe media.

 

Ostre stanowisko Teheranu jest bezpośrednią odpowiedzią na wcześniejsze słowa prezydenta USA Donalda Trumpa. Przywódca ogłosił w piątek zniszczenie „wszystkich celów militarnych” na irańskiej wyspie Chark i zagroził dalszymi uderzeniami w infrastrukturę naftową, jeżeli Iran będzie utrudniał swobodną żeglugę w strategicznej cieśninie Ormuz.

 

Prezydent USA Donald Trump poinformował w piątek, że amerykańskie siły przeprowadziły „jedno z najsilniejszych bombardowań w historii Bliskiego Wschodu”, niszcząc „wszystkie cele militarne” na irańskiej wyspie Chark w Zatoce Perskiej. To irański naftowy hub eksportowy.

 

W swoim serwisie społecznościowym Truth Social, Trump poinformował, że „ze względów przyzwoitości” nie „zgładził” infrastruktury naftowej na wyspie. „Jednak, jeśli Iran albo ktokolwiek inny zrobi cokolwiek, by utrudniać swobodne i bezpieczne przejście statków przez cieśninę Ormuz, natychmiast zrewiduję tę decyzję” – zagroził prezydent.

 

Irańska państwowa agencja prasowa Fars, cytowana przez stację CNN, podała w sobotę, że w wyniku amerykańskich ataków na Chark nie ucierpiała żadna część infrastruktury naftowej. Jak podają irańskie źródła, na wyspie doszło do ponad 15 eksplozji, a po ataku USA nad pozycjami obronnymi armii, bazą morską, wieżą kontroli lotów i hangarem dla helikopterów zawisł gęsty dym.

 

Położona w północnej części Zatoki Perskiej, około 30 km od wybrzeża wyspa Chark stanowi gospodarcze serce kraju, obsługując 90 proc. irańskiego eksportu ropy.

 

Portal Axios podał w piątek, powołując się na źródła, że przywódca Rosji Władimir Putin w poniedziałkowej rozmowie telefonicznej z prezydentem USA zaproponował, by wzbogacony uran z Iranu trafił do Rosji. Trump odrzucił tę propozycję.

 

Serwis przypomniał, że zabezpieczenie 450 kg irańskiego uranu, wzbogaconego do 60 proc., to jeden z głównych celów wojny USA i Izraela przeciwko Iranowi.

 

Axios zaznaczył, że w teorii oferta Putina mogłaby pomóc w pozbyciu się irańskich zapasów nuklearnych bez konieczności wysyłania do Iranu amerykańskich i izraelskich sił lądowych. Rosja posiada broń jądrową i w przeszłości, w ramach umowy nuklearnej z 2015 r., na jej terytorium składowany był irański nisko wzbogacony uran.

 

Putin podczas poniedziałkowej rozmowy z Trumpem miał przedstawić kilka pomysłów mających według niego pomóc w zakończeniu wojny z Iranem. Magazynowanie irańskiego uranu to jedna z tych propozycji.

 

Przywódca Hezbollahu Naim Kasem ogłosił w piątek, że ta libańska grupa zbrojna jest przygotowana na długą konfrontację z Izraelem i nie pozwoli mu się zniszczyć. Dodał, że nie boi się „gróźb wroga”. Izraelski minister obrony Israel Kac ostrzegał wcześniej, że Kasem jest „celem do wyeliminowania”.

 

Departament Stanu USA ogłosił w piątek, że oferuje nagrodę w wysokości 10 mln USD za informacje o kluczowych przedstawicielach władz Iranu, m.in. o nowym przywódcy Modżtabie Chameneim.

 

„Masz informacje o tych irańskich liderach terrorystów? Wyślij ją nam. Możesz zdobyć nagrodę i podlegać relokacji” – napisał w serwisie X Departament Stanu.

 

Na liście osób wymienionych przez Departament Stanu znalazł się m.in. nowy przywódca Iranu Chamenei i Ali Laridżani, szef Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Laridżani, jeden z najważniejszych irańskich przywódców, pojawił się w piątek na zorganizowanej przez rząd demonstracji w centrum Teheranu.

 

Do wyjścia Irańczyków na ulice podczas amerykańsko-izraelskich nalotów i bombardowań wezwali irańscy urzędnicy. „Ten najmniejszy z waszych żołnierzy ma do was trzy prośby: ulica, ulica, ulica” – napisał w środę na platformie X przewodniczący parlamentu Mohammad-Bagher Ghalibaf, zachęcając do demonstracji organizowanych wokół miejsc, gdzie stacjonują siły bezpieczeństwa.

 

Irańska opozycja przywołana w piątek przez serwis Iran International ostrzegła, że te apele to nic innego, jak plan stworzenia z ludzi żywych tarcz, chroniących wybrane obiekty.(PAP)

 

mzb/wr/

 

 

Axios: atak na irańską wyspę Chark to „strzał ostrzegawczy”

 

Przez irańską wyspę Chark, zaatakowaną w piątek przez USA, przechodzi 80-90 proc. eksportu ropy Iranu. Prezydent USA Donald Trump zapewnił, że tamtejsze obiekty naftowe nie zostały zniszczone, lecz może zrewidować swoją decyzję, jeśli cieśnina Ormuz będzie dalej blokowana. Axios ocenił, że atak był „strzałem ostrzegawczym”.

Kluczowa dla Iranu wyspa w ciągu pierwszych dwóch tygodni wojny nie była dotknięta działaniami zbrojnymi. Media spekulowały, że USA mogą zaatakować tę wyspę-terminal. Jak podał Axios, administracja rozważała zajęcie wyspy w wyniku operacji lądowej.

 

W piątek wieczorem czasu wschodnioamerykańskiego prezydent USA poinformował, że amerykańskie siły przeprowadziły „jedno z najsilniejszych bombardowań w historii Bliskiego Wschodu”, niszcząc „wszystkie cele militarne” na tej wyspie w Zatoce Perskiej.

 

Przekazał, że „ze względów przyzwoitości” nie „zgładził” infrastruktury naftowej na wyspie. „Jednak, jeśli Iran albo ktokolwiek inny zrobi cokolwiek, by utrudniać swobodne i bezpieczne przejście statków przez cieśninę Ormuz, natychmiast zrewiduję tę decyzję” – zagroził prezydent.

 

Axios ocenił, że atak był „strzałem ostrzegawczym” ze strony Trumpa. Uderzenie ma zasygnalizować Irańczykom, że powinni zaprzestać blokady cieśniny Ormuz.

 

Zamieszkana przez mniej niż 10 tys. osób wyspa Chark leży ok. 25 km od irańskiego wybrzeża i ok. 480 km na północ od cieśniny Ormuz. Jej powierzchnia to ok. 23 km kw. Jest pod ścisłym nadzorem irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Na wyspie znajdują się lotnisko, terminale i inne obiekty infrastruktury naftowej, magazyny i porty. Wody wokół wyspy są wystarczająco głębokie, by mogły tam cumować supertankowce.

 

Plany jej zajęcia rozważane były przez Amerykanów jeszcze za prezydentury Jimmy’ego Cartera, pod koniec lat 70. XX wieku.

 

W piątek Trump był pytany w wywiadzie dla radia Fox News o możliwość zajęcia Chark, do czego nawoływał jeszcze w 1988 r. Prezydent odpowiedział, że dziennikarz zadał mu „głupie pytanie”.

 

Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

 

ndz/wr/

Artykuł USA zbombardowały irańską wyspę Chark. To był „strzał ostrzegawczy” pochodzi z serwisu Nowy Dziennik.

Może Ci się spodobać