W internetowym wydaniu Business Insidera przeczytałem tekst, który bezpośrednio nawiązuje do mojego wcześniejszego eseju opublikowanego w torontońskim „Gońcu” pt. Aukcje dzieł sztuki. Tym razem postanowiłem w sposób ogólny przyjrzeć się temu, kto w ubiegłym roku, 2025 wydał najwięcej na poszerzenie swoich kolekcji. Rok ten zapisał się jako wyjątkowy moment w historii światowego rynku sztuki, czas spektakularnych transakcji, rekordowych sum oraz powrotu dzieł sztuki na czołówki gazet ekonomicznych. Arcydzieła dawnych mistrzów, jak i ikony nowoczesności, zmieniały właścicieli za kwoty, które jeszcze niedawno wydawały się niewyobrażalne. Za tymi wydarzeniami stali nie tylko artyści i domy aukcyjne, lecz przede wszystkim kolekcjonerzy, ludzie którzy dzięki ogromnym fortunom, ambicjom i wyrafinowanemu gustowi realnie kształtują dziś globalny obieg sztuki.
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk pozostaje Bernard Arnault, szef LVMH, największego na świecie konglomeratu dóbr luksusowych. Od lat łączy on działalność biznesową z mecenatem artystycznym. Jego kolekcja obejmuje dzieła Picassa, Yves’a Kleina, Henry’ego Moore’a czy Andy’ego Warhola, a wcześniejsze związki z domem aukcyjnym Phillips de Pury & Company dodatkowo umocniły jego pozycję na rynku. Podobną harmonię finansowej potęgi i artystycznych aspiracji odnajdujemy u Debry i Leona Blacków. Leon Black, założyciel Apollo Global Management, należy do najhojniejszych mecenasów sztuki, a jego zakupy jak rzeźba Bird in Space Constantina Brâncușiego stały się symbolami ambicji kolekcjonerskich połączonych z instytucjonalnym wsparciem muzeów.
Inny model reprezentują Edythe L. i Eli Broad, dla których prywatna pasja przerodziła się w dobro publiczne. Ich kolekcja, udostępniona w muzeum w Los Angeles, stanowi jedną z najważniejszych panoram sztuki współczesnej drugiej połowy XX wieku. Globalny charakter rynku sztuki wyraźnie ilustruje także działalność Pierre’a Chena z Tajwanu, którego zbiory łączą zachodnią sztukę współczesną z nowoczesnym malarstwem azjatyckim, podkreślając rosnącą rolę Azji w światowym obiegu artystycznym.
Alexandra i Steven A. Cohen skupiają się natomiast na „wielkich nazwiskach” i rekordowych dziełach, czego symbolem stał się zakup “Woman III” Willema de Kooninga. Jo Carole i Ronald S. Lauder łączą kolekcjonowanie z głęboką refleksją historyczną, czego najlepszym przykładem jest odkupienie wcześniej sprzedanego dzieła” Portretu Adele Bloch-Bauer” Gustava Klimta. W Europie ważną rolę odgrywają także Dimitri Mavromatis oraz Philip S. Niarchos, kontynuujący tradycję kolekcjonowania impresjonistów i modernistów.
Nie sposób pominąć François Pinaulta, właściciela Christie’s, którego ogromna kolekcja, prezentowana publicznie w Wenecji i Paryżu, pokazuje, jak prywatna pasja może stać się elementem międzynarodowej polityki kulturalnej. Na tym tle szczególną pozycję zajmuje Sheikha Al-Mayassa bint Khalifa Al-Thani, uznawana za najpotężniejszą postać świata sztuki, której decyzje zakupowe wyznaczają nowe granice cenowe i symbolicznie przesuwają centrum rynku poza Europę i Amerykę Północną.
#tdi_1 .td-doubleSlider-2 .td-item1 {
background: url(https://www.goniec.net/wp-content/uploads/2026/02/Francois-Pinaulta-collection-80×60.jpg) 0 0 no-repeat;
}
#tdi_1 .td-doubleSlider-2 .td-item2 {
background: url(https://www.goniec.net/wp-content/uploads/2026/02/Jo-Carole-i-Ronald-S.-Lauder-art-collection-80×60.jpg) 0 0 no-repeat;
}
#tdi_1 .td-doubleSlider-2 .td-item3 {
background: url(https://www.goniec.net/wp-content/uploads/2026/02/Pierre-Chen-art-collection-Tajwan-80×60.jpg) 0 0 no-repeat;
}
#tdi_1 .td-doubleSlider-2 .td-item4 {
background: url(https://www.goniec.net/wp-content/uploads/2026/02/The-Broad-Art-Museum-in-Los-Angeles-80×60.jpg) 0 0 no-repeat;
}
#tdi_1 .td-doubleSlider-2 .td-item5 {
background: url(https://www.goniec.net/wp-content/uploads/2026/02/Woman-III-1953-by-Willem-de-Kooning-Alexandra-i-Steven-A.-Cohen-80×60.jpg) 0 0 no-repeat;
}
Choć kolekcjonerzy ci różnią się strategiami i gustami, łączy ich jedno: ich decyzje wpływają nie tylko na ceny dzieł, lecz także na to, jakie narracje historyczne są wzmacniane oraz w jaki sposób sztuka funkcjonuje we współczesnym świecie. Rynek sztuki okazuje się w tym sensie nie tylko areną finansowych rekordów, lecz przede wszystkim polem realnej władzy kulturowej, rządzącym się własnymi regułami, które jedynie pozornie mają charakter estetyczny. W rzeczywistości w dużym stopniu opierają się one na hierarchii finansowej, sile kapitału oraz prestiżu, jaki potrafi on wytworzyć. W świecie sztuki „konto w banku” bardzo często wyznacza nie tylko zakres możliwości kolekcjonerskich, lecz także to, co uznawane jest za wartościowe, istotne i godne uwagi. Jedną z najbardziej widocznych grup są kolekcjonerzy, którzy budują swoje zbiory w ścisłym oparciu o wielkie domy aukcyjne, ich autorytet, opinie ekspertów oraz ofertę, którą te instytucje prezentują. W tym modelu kolekcjonowania kluczową rolę odgrywa chęć posiadania dzieł wysoko wycenionych, sygnowanych przez artystów powszechnie znanych, obecnych w muzeach i prestiżowych kolekcjach prywatnych. Cena staje się tu gwarancją jakości, a rozpoznawalność nazwiska, potwierdzeniem artystycznej rangi. Dzieło sztuki funkcjonuje w takim układzie nie tylko jako obiekt estetyczny, lecz także jako symbol statusu, element prestiżu i bezpieczna lokata kapitału.
Istnieje jednak druga, znacznie mniej widowiskowa, lecz nieporównywalnie ciekawsza grupa kolekcjonerów. Są to osoby, które swoje kolekcje budują w oparciu o własny gust, intuicję i długofalowe myślenie, nie ulegając presji mód, trendów ani opinii krytyków czy domów aukcyjnych. Dla nich sztuka nie zaczyna się na sali aukcyjnej, lecz w ciszy pracowni artysty. Często współpracują oni z wyspecjalizowanymi agentami artystycznymi, których zadaniem jest wyszukiwanie twórców, pozostających poza głównym obiegiem a jednocześnie tworzących dzieła o wysokiej wartości artystycznej i materialnej. W tym modelu kolekcjonowania ogromne znaczenie ma warsztat i materia. Agenci i kolekcjonerzy zwracają szczególną uwagę na jakość używanych materiałów: farby o wysokiej zawartości pigmentu, lniane płótna o gęstym splocie, dobre grunty, profesjonalne media i oleje najwyższej klasy. Ważne jest, które dzieła naprawdę przetrwają, nie tylko w sensie materialnym, ale i duchowym. Istotna jest technika malarska, jej trwałość, świadomość technologiczna artysty, znajomość procesów starzenia się materiałów. Te elementy są skrupulatnie analizowane, ponieważ dla dojrzałego kolekcjonera obraz nie jest jedynie chwilowym przedmiotem zachwytu, lecz obiektem myślanym w perspektywie dziesięcioleci. Taki kolekcjoner myśli znacznie dalej niż rynek bieżący. Ma świadomość, że dobrze wykonane dzieło, solidne technologicznie i uczciwe artystycznie, daje realną gwarancję przetrwania. Dzisiejsza decyzja kolekcjonerska może w przyszłości przynieść wymierny efekt: artystyczny, kulturowy, a także ekonomiczny. Historia sztuki zna wiele przypadków, w których twórcy pracujący na uboczu głównego nurtu zostali docenieni dopiero po latach, a ich dzieła, dzięki jakości wykonania i wewnętrznej sile, przetrwały próbę czasu. Znam takie przypadki również z własnego doświadczenia.
Rynek sztuki nie jest więc jednorodny. To pole napięcia pomiędzy kapitałem a wrażliwością, pomiędzy modą a trwałością, pomiędzy głośnym blaskiem aukcyjnych sal a cichą pracą w pracowni. I choć pieniądz odgrywa w nim rolę niepodważalną, to ostatecznie to jakość, uczciwość warsztatu i długofalowe myślenie decydują o tym.
Źródło: businessinsider.com, artprice.com
Zenon Burdy
The post Zenon Burdy: Kolekcjonerzy z największymi wydatkami na dzieła sztuki appeared first on Goniec.




