Większą część życia przeżyłam w przekonaniu, że jest jedna prawda. Moja prawda była prawdą przekazywaną przede wszystkim przez wiarę chrześcijańską, a także przez normy życia i tradycję rodzinną. W moim domu nie wierzyło się w prawdę komunistyczną opowiadaną w czasie PRL, a nauczaną (nie)prawdę historyczną w szkole traktowało się z przymrużeniem oka, choć bez szarżowania, bo trzeba było przeżyć, zdobyć jakieś solidne wykształcenie, a potem pracę. To że milczeniem pozwalano na kłamstwa, było wszechobecne. To że to milczenie było zgodą na te kłamstwa No cóż, trzeba było jakoś przeżyć.
Już po przyjeździe do Kanady, próbowałam oprzeć się wzbierającej fali dopuszczalnego libertynizmu, gdzie prawdę można było nawet przegłosować. Chodziło o propagandę LG. No bo co mnie to obchodzi, kto z kim śpi? Ale to nie chodziło o to kto z kim śpi, tylko właśnie chodziło o pokazanie tego kto z kim śpi, takie spanie na pokaz. Wahadło przechyliło się do tego stopnia, szczególnie wśród młodych, że było po prostu głupio przyznać się do zwykłych damsko-męskich relacji, I tu damsko-męskich mam na myśli damsko-męskich, a nie jakichś tam udawanych damsko-męskich. Bo udawać to czasem można, ale nie zawsze. I co mi z tego, że czuję się młoda, piękna i ponętna, skoro zostało mi tylko piękna i ponętna – a i to ze znakiem zapytania. Już wiem, pójdę do lekarza i poproszę o terapię zmieniającą z wiedźmy na dobrą wróżkę. A dlaczegóż bym miała być znów dyskryminowana A będę. Więć po dorobieniu do tej transformacji ideologii (jedynej i słusznej, z nakazem przynależności) poszukam poparcia społecznego i finansowego. A ponieważ nasze społeczeństwa coraz bardziej przypominają kluby seniora at large, to mam duże szanse powodzenia – a ryzyko znikome.
Moja prawda nie jest niepodważalna – czasem sama ją zmieniam, choć staram się, żeby była osadzona na solidnych podwalinach – i najczęściej jest. Ale czy ta moja prawda ma prawo narzucania mojej prawdy innym? No nie wiem, bo jako autorka felietonów, nie tylko politycznych, często spotykam się z zarzutami, że ‘nie mam racji’. A właśnie, że mam. Dużej części tych, którzy nie lubią mojej prawdy przeszkadza to, że jestem starszawa, a jeszcze bardziej to, że jestem kobietą. Zdumiewające jest jak często słyszę to ‘nie masz racji’. Pada ono pod moim adresem zdecydowanie częściej od panów – szczególnie tych wiekowych, niż od pań. Nie tylko odrzucają moją prawdę, ale za cel rozmowy mają przekabacenie mnie na ich prawdę. I ani mi się śni! Czytajcie i się złośćcie, to wam dobrze na rozruszanie zrobi.
I do dzisiaj mnie nie obchodzi, z kim śpi pani Ziuta, i nie rozumiem dlaczego mam sobie wywieszać tęczową flagę na drzwiach, bo pan Zdzisio ma się do pana Józia Ich sprawa. A to że ich prawda jest inna, niż moja Do niedawna sądziłam, że opieram się na silnych podstawach katolicyzmu.
A tu dowiaduję się, że i te fundamentalne podstawy się kruszą pod duchowym przywództwem kardynała Reinharda Marxa, który od 2008 pełni funkcję arcybiskupa Monachium i Fryzyngi. Jest jedną z najbardziej wpływowych osób, nie tylko w niemieckim kościele katolickim, ale i na świecie. Więc już mamy w praktyce niemiecką drogę synodalną (The German “Synodal Way” & Doctrine), która jest już inna, z przyzwoleniem na błogosławieństwa dla par jednopłciowych, dla par żyjących w grzechu nierządu, dla pozwolenia na eutanazję i zabijanie życia poczętego. Pewna polska para gejów z Toronto pojechała do Monachium, aby się wyspowiadać i przyjąć komunię świętą. Opowiadali o tym wszem i wobec ze łzami radości, wręcz szczęścia, w oczach. Taka jest ich prawda. Jeszcze trochę, to i do nas ten trend dotrze. Jako socjologa z pierwszego wykształcenia zawsze interesował mnie kierunek trendów w przyjmowaniu i adaptacji zwyczajów i technologii. Te trendy najczęściej idą z zachodu na wschód w Europie, ale i od Kalifornii do Nowego Jorku. Tak to już historycznie jest.
A tu proszę donoszą mi, z mojego akademickiego miasta Krakowa, że kardynał Grzegorz Ryś przygotowuje grunt na przyjęcie niemieckiej drogi synodalnej. I pomyśleć, że całkiem niedawno (jak Grzegorz Ryś jeszcze nie został mianowany kardynałem przez papieża Franciszka w 2023 roku) kupowałam jego książki. Wystawię je na widoczną półkę, może ktoś z moich gości będzie chętny do przygarnięcia Tak naprawdę nie wiem, co o tym myśleć. W teologii duchowości droga do świętości wzrasta dynamicznie i często wymaga radykalnego odrzucenia przywiązań. Ale żeby aż tak dynamicznie wzrastać i radykalnie odrzucać przywiązania Podejrzewam, że to może jednak ja nie podążam za duchem czasu. Zamknęłam się w kapsule czasu i wyjść z niej nie mogę?
Przy okazji kapsuły czasu. Czytam książkę bułgarskiego pisarza Georgi Gospodinova Time Shelter (Schron przeciwczasowy). Jest on laureatem brytyjskiej nagrody Bookera, a także szwajcarskiej nagrody Jana Michalskiego. Coś w tym ‘Schronie przeciwczasowym’ jest na rzeczy. W książce wszyscy z danego pokolenia nie opuszczają czasu swojej młodości, a jeśli czas przeminie, to robią wszystko, żeby nie utracić ułudy i wierzyć, że ten czas dalej trwa. Może i tak jest ze mną? Liczę na przetrwanie wartości, które były istotne kiedyś, w czasie mojej młodości. Jeśli tak, to w takim razie kardynał Ryś może być tego zaprzeczeniem, bo nie tylko nie żyje w kapsule czasu przeszłego, ale idzie do przodu. Tylko nie wiem czy wzrasta w swojej duchowości.
Opuszczając śliski teren interpretacji kanonu religijnego, przed chwilą dotarła do mnie wiadomość, że w prowincji Alberta śmierć poniosło (spalenie?) kilka osób, a wielu jest rannych, w tym krytycznie. To wszystko wydarzyło się podczas manewrów armii kanadyjskiej w fort Wainwright w Albercie. A przyczyną była paląca się trawa. W tym przypadku są to fakty, tragedia ofiar, ich rodzin, kolegów. Trawa zapytacie? Tak piszą zagraniczne media. Dochodzenie trwa.
A na naszym podwórku Kluby Gazety Polskiej (oddział w Mississauga) we współpracy z Klubem Dyskusyjnym Gminy 1. Związku Narodowego Polskiego w Kanadzie, zorganizował spotkanie z Witoldem Gadowskim – publicystą, autorem, reżyserem, dziennikarzem śledczym. Dobrze się składa, że wracamy do reguły spotkań bezpośrednich. Może ten świat wirtualny powoli się przejada i odpuści? W tej materii z podziwem patrzę, na młodych, którzy coraz częściej wyłączają telefon i nie zaglądają do sieci. Scrollowanie komórki powoli wychodzi z mody? Oby.
Spotkanie odbyło się 16 października. Relację można obejrzeć na kanale Gońca.
Alicja Farmus,
Toronto, 18 października, 2026
The post FARMUS: Prawda Ale jaka appeared first on Goniec.