Ponad 130 zatrzymanych, konfiskata niebezpiecznej broni, w tym miecza samurajskiego, oraz 70 tysięcy funkcjonariuszy na ulicach. Francja ponownie mierzy się z falą masowych protestów. Oficjalnie przeciwko rosnącym kosztom życia, choć pod demonstracje podłączają się skrajna lewica oraz zorganizowane grupy imigrantów, by kraść, podkładać ogień i wywoływać powszechny chaos. W Lyonie doszło już do pierwszych starć. Policja użyła gazu łzawiącego, a na ulice wyprowadza wozy opancerzone.
W sobotę tylko do godziny 13 policja zatrzymała 135 osób. W ten sposób służby bezpieczeństwa próbują zdusić w zarodku powtórkę z brutalnych zamieszek i masowych grabieży z ubiegłego weekendu.
Policja przekazała, że protestującym skonfiskowała różne dziwne przedmioty, typu metalowe kule, proce czy miecze samurajskie
– Te przejęcia wyraźnie pokazują determinację niektórych skrajnie lewicowych grup, by przekształcić demonstracje w akty przemocy – podkreślił minister spraw wewnętrznych, Laurent Nunez.
Na ulicach pojawiły się wozy opancerzone, w powietrze wzbiły się helikoptery, a w odwodzie czekały armatki wodne. W Lyonie funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego, aby rozproszyć tłum.
Powszechny gniew
Organizatorzy protestów zapewniają, że mają pokojowe zamiary, a pod ich manifestacje podłączają się m.in. zorganizowane grupy imigrantów, którzy plądrują sklepy i niszczą miasta.
Francuska władza, chcąc zapobiec kolejnym szokującym obrazom płonących miast, wprowadziła zakaz organizacji demonstracji niezrzeszonych w związkach zawodowych. To tylko dolało oliwy do ognia. Murielle Guilbert ze zrzeszenia Syndicale Solidaires nazwała ten krok „skandalicznym”, zaznaczając, że tysiące ludzi wychodzą na ulice z powodu narastającej wściekłości wywołanej niskimi pensjami.
Zwykli obywatele nie kryją swojej frustracji. – Ludzie muszą zrozumieć, że nasz gniew jest prawdziwy. Od dekady pozwalaliśmy, by po nas deptano – tłumaczyła 35-letnia Aurore. – Nie wszyscy przyszli tu, by niszczyć. Część z nas chce po prostu głośno powiedzieć, że się nie zgadza i walczy o lepszą przyszłość – wtórowała jej 26-letnia pielęgniarka Claire.
Z obawy przed plądrowaniem, dziesiątki paryskich właścicieli sklepów zabezpieczyło witryny deskami, a najważniejsze instytucje kultury, takie jak Luwr czy Musée d’Orsay, ze względów bezpieczeństwa zamknęły swoje podwoje dla zwiedzających.
Według szacunków, w sobotę do godzin popołudniowych na ulicach francuskich miast jest mniej więcej o połowę mniej osób, niż przed tygodniem. Główne wydarzenia jednak dopiero przed nami. Rusza chociażby protest w Paryżu. Panuje duży chaos, ponieważ władza w ostatniej chwili zabroniła demonstrować na Placu Bastylii i zaproponowała nowe miejsce, na obrzeżach miasta. Do wielu demonstrantów jednak ta wiadomość nie dotarła, w związku z czym zebrali się w pierwotnym miejscu.
Les forces de l’ordre sont intervenues ce samedi 24 octobre pour évacuer la place de la Bastille à Paris.
Le secteur avait été interdit de tout rassemblement par la Préfecture de police, qui avait décalé le tracé officiel entre la Porte d’Italie et la Porte de Vincennes.
Plusieurs manifestants venus se rassembler sur place malgré l’interdiction ont été repoussés sous la pression du dispositif policier.
Source : @Sarah176Israel @PAT_SB79
Médias @PAT_SB79https://t.co/oYIcURIZag
— Actu Monde – Médias Mainstream (@PAT_SB79) October 24, 2026
Artykuł Francja na beczce prochu. Kolejne starcia już wybuchły. Setki zatrzymanych, gaz łzawiący, wozy opancerzone i helikoptery [VIDEO] pochodzi z serwisu NCZAS.INFO.