Influencerka pochwaliła się „życiówką” z maratonu. Przyłapali ją na perfidnym oszustwie [FOTO]

W erze wszechobecnego fitnessowego blichtru w mediach społecznościowych tzw. influencerki wpadają na coraz to gorsze pomysły, by zabłysnąć przed obserwatorami. Na przykład Chinka publikująca pod pseudonimem Abeeeer przejechała na rowerze kilka kilometrów maratonu, a potem bez cienia żenady pochwaliła się „życiówką” w sieci. Oczywiście miała nadzieję, że oszustwo nie wyjdzie na jaw.

Maraton to dla zwykłych śmiertelników czterdzieści dwa kilometry i sto dziewięćdziesiąt pięć metrów potu, zakwasów, skurczów łydek oraz bezwzględnej walki z własną słabością.

Dla internetowej celebrytki okazał się on jednak przede wszystkim świetną okazją do przetestowania nowego sprzętu dwukołowego. Abeeeer jak gdyby nigdy nic wsiadła na rower, przejechała kilka kilometrów, a potem w sieci pochwaliła się rekordem życiowym w maratonie. Twierdziła, że przebiegła go w 4 godziny, 53 minuty i 46 sekund.

W internecie świętowała więc „sukces”, ale sęk w tym, że niektórzy „wścibscy” internauci zaczęli zagłębiać się w szczegóły.

Podejrzenia wzbudziły dane z pomiaru czasu. Na odcinku między 35. a 40. kilometrem Abeeeer uzyskała wynik 30 minut i 49 sekund. Był to jej najszybszy pięciokilometrowy fragment całego biegu. Wcześniej jej tempo stopniowo spadało, co w przypadku maratonu nie jest niczym niezwykłym. Trudniej logicznie wyjaśnić, dlaczego influencerka zaczęła poruszać się szybciej akurat po 35. kilometrze.

Internauci przeglądali tysiące zdjęć z maratonu publikowanych przez różnych ludzi. W pewnym momencie wyłapali, jak chińska influencerka… siedzi na rowerze. I wtedy stało się jasne, skąd jej nagłe przyspieszenie pomiędzy 35. a 40. kilometrem.

Dowody były niezbite, więc Abeeeer nie miała wyjścia i musiała przyznać się do oszustwa. Usunęła zdjęcia z maratonu. „Bohatersko” przyznała, że jazda na rowerze naruszała zasady zawodów i że zatajenie tego faktu podczas chwalenia się wynikiem było nieuczciwe. Na usprawiedliwienie podała, że podczas biegu gorzej się poczuła i stąd ten rower.

Nie ulega jednak wątpliwości, że gdyby internauci nie wychwycili oszustwa, influecerka do niczego by się nie przyznała, a rekordem nadal się chwaliła. I kombinowała, jak podczas kolejnego biegu rekord ten jeszcze poprawić.

Zdjęcie

Artykuł Influencerka pochwaliła się „życiówką” z maratonu. Przyłapali ją na perfidnym oszustwie [FOTO] pochodzi z serwisu NCZAS.INFO.

Może Ci się spodobać